wtorek, 1 grudnia 2009

...


Nie lubię poranków zimnych i ciemnych.
Nie cierpię wstawać świtem ponurym. A od dzisiaj przez następne 2 tyg będzie jeszcze gorzej. Będę chodzić zła, tak po prostu, a raczej o byle co. Powód - zaczynam dietę, co oznacza że przez kilka pierwszych dni, poziom serotoniny w moim organizmie będzie niski i bedzie nie fajnie w moim towarzystwie.
Będę więcej niż zazwyczaj warczeć, krzyczeć. W ekstremalnych warunkach mogę zacząć gryźć - nie byłam szczepiona w tym roku ;)
Uprasza się zatem o szczególną ostrożność, pochowanie z zasiegu moich łapek wszystkiego czym mogłabym zrobić krzywdę. Jednocześnie proszę o wyrozumiałość.

No i zaczęło się.
  • ostatnio pewien młody człowiek robił mi format dysku - tylko nie tego co chciałam :( ok 600 GB danych rozpłynęło się w przestworzach :(
  • spóźniłam się na autobus
  • zapomniałam zapalniczki z domu
  • Mój ulubiony klient powiedział do mnie przez pomyłkę (albo nie wiem co) "Pani Moniko". Z uśmiechem powiedziałam "Małgosiu" i wystawiłam mu fakturę bez rabatu ;) Żeby mylić moje imię i to z Moniką!
Jest dopiero 11 a ja już mam ciśnienie jak w rakiecie.
Jeszcze tylko 13 dni :)

3 komentarze:

  1. Uwaga, lotnik, kryj się;))))
    A poważnie, to nabuzowane rakiety czasami maja swoje dobre strony... pomyśl, jak szybko sprzątniesz po powrocie poranny bajzelek, ugotujesz (podgrzejesz) obiadek... A potem złożysz obolałe gnatki w piernatach. I tak do następnego zimnego poranki;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty to umiesz pozytyw znaleźć.
    Oby tylko nie było ofiar w ludziach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm może postaram się serotoninke dostarczyć w jakiś inny sposób ;-)
    A co do warczenia to na swoich chyba nie będziesz warczeć :-P

    OdpowiedzUsuń