piątek, 24 kwietnia 2009

BOLACE UCHO

Bolace ucho

Pewnego dnia, maly Krzys nie czul się za dobrze. Był osowialy, i nie miał ochoty na zabawy ze soim malym braciszkiem. Jego mama bardzo się martwila, co się stalo z jej synkiem. Zazwyczaj Krzys nie potrafil dlugo usiedzieć w jednym miejscu, zawsze był radosny i rozgadany. Tego dnia na prawde cos było nie tak. Chyba był chory
Wieczorem, po kapieli, grzecznie przebral się w piżamkę i położył się do łóżeczka. Normalnie jeszcze by brykal i wymyślał tysiac rzeczy do zrobienia, żeby tylko nie isc spac tak szybko. Dlugo nie mogl zasnąć. Zaczelo bolec go ucho! Czy bolalo cie kiedys ucho? Mnie na szczescie nie i chyba nawet nie chce sobie tego wyobrazic. To musi być cos bardzo niemilego. Zmartwiona mamusia chłopca, dala mu lekarstwo, zrobila kompres, ale to nie bardzo pomagalo … Mama usiadla kolo chłopca i zastanawiala się chwile jak pomoc synkowi. Nie uwierzysz kogo tam zobaczyla. Na ramieniu Krzysia siedzial BOL. Jeszcze nigdy wczesniej nie widziala go tak wyraznie.
Bole, to sa takie niemile stwory. Tak na prawde to sa Dokuczacze. A wiesz skad się wzięły? Otoz dzieci kiedy sa niemile, kiedy dokuczaja innym, to nie robia tego dlatego ze takie sa. To dokuczacze wlasnie siedza za ich uszami i cichutko podsuwaja im wszystkie te wstrętne pomysły. Jak by się dobrze przyjrzec to moznaby zobaczyc takie malusieńkie stwory, z dlugimi uszami – troche podobne do lesnych skrzatow, tylko ze z dlugimi i szpiczastymi nosami – zupełnie jak Pinokio. Przesiaduja sobie za uszami chłopców i dziewczynek tak dlugo, dopuki dzieci ich słuchają. Kiedy dziecko zaczyna zastanawiac się nad tym co mowi i przestaje słuchać tego niemilego stworka, one się bardzo złoszczą. Taki maly dokuczacz kiedy już stwierdzi ze nikt go nie slucha, zazwyczaj zeskakuje z cieplego miejsca za uchem i ucieka. Czasem w kat mieszkania, czasem zeskakuje na dworzu. Jeśli dzieci sa grzeczne, to stworki te, potrafia nawet zasnąć z nudow. Niektóre zasypiaja tak mocno ze dzieci sprzątając, wymiataja je razem z kurzem – dlatego tak bardzo wazny jest porzadek . Czasem jednak, co bardziej uparty szuka sobie nowego towarzysza i nie rzadko zmienia swój zawod. Ponieważ dokuczanie się nie oplaca, bo i tak nikt ich nie slucha, a chyba nikt tego nie lubi, prawda? Tez nie lubisz jak osoba ktorej masz cos do powiedzenia udaje ze cie nie widzi i nie słyszy. Jednym z takich nowych zajec dokuczaczy jest bolenie i wlasnie dlatego nazywaja się bolami.
Tak wiec mama zobaczyla bola. To on swym dlugim, ostrym nosem klol chłopca w ucho. Dlugo się nie zastanawiając, postanowili porozmawiac z nim. Krzys zapytal się:
- dlaczego mnie bolisz? Przeciez byłem grzeczny. Posprzątałem po sobie zabawki, bawilem się z bratem. Nawet pozamiatałem w pokoju, wiec nie powinno cie tutaj być.
Na to rozchichotany bol, dziwnym ochrypnietym glosem powiedział:
- a pamiętasz Krzysiu jak mama prosila zbys wiązał szalik i zakładał czapke jak jestes na dworzu? Cos mi się wydaje ze ty nie do konca jestes taki grzeczny.
Krzys zmieszal się i powiedział - nie pamiętam proszę bola takiej sytuacji żebym nie miał czapki czy szalika.
- miałeś zawsze – odpowiedzial stanowczo bol – jak wychodziles z domu, a gdy tylko mama już cie nie widziala, czapka londowala w twojej kieszeni. Oj nie ladnie jest oszukiwac rodzicow.
- to prawda - westchnął zawstydzony chłopczyk – przepraszam mamo …
- No dobrze, ale co to ma wspolnego z tym ze bolisz go w ucho – zapytala nieco już zdenerwowana mama.
- otoz kiedy Krzys nie miał czapki – opowiadal z przejeciem bol – mój przyjaciel wiaterek, zafundowal mi przejażdżkę. Szybowalem szybciutko … i wysoko … Az nie zobaczyłem pieknego, odkrytego ucha. Poprosilem Wicherka, bo tak ma na imie moj przyjaciel, aby podrzucil mnie tam. No i mój drogi chlopcze, za kare ze nie słuchałeś się mamy, on zawial ci ucho hihihihih a ja cie bole …
Mama rozzłościła się nie na zarty.
- Krzys się mnie nie posłuchał – powiedziala – ale to nie powod żebyś go bolal. To jest bardziej nieprzyjemne niż ci się wydaje. Poza tym, przeprosil i na pewno nie zrobi tego wiecej,. Uciekaj z tad.
Mamusia siedzac na brzegu lozka, machnęła reka tak, ze stworek wystraszyl sie, podskoczyl i usiadl na poreczy. Był bardziej uparty niż myśleli. Nie uciekl daleko, tylko chichocząc cichutko pod nosem z mina cwaniaczka siedzial i parzyl co się wydarzy. Krzys uspokoil sie troche, bo wyjaśniła się sprawa z kad ten bol się wziął, ale nadal bal się zasnąć.
Po chwili namysłu, mama otworzyla okno … i niespodziewanie zamachnęła się znowu. Zaskoczony i wystraszony bol wyskoczyl przez okno, które mama bardzo szybko zamknęła. Oboje podeszli do okna i zobaczyli bola na galezi … siedzial tam i trzasl się z zimna, a po chwili zamienil się w sopelek o smiesznym kształcie.
W tym momencie, obok pokoju chłopca przechodzil tata i zapytal się jak się czuje.
- duzo lepiej, dziekuje – odpowiedzial Krzys – bol już uciekl, ale ty i tak nie zrozumiesz. Wiesz, chyba zaczęło działać lekarstwo które dala mi mamusia.
Usmiechneli się z mama do siebie, bo tylko oni tak na prawde wiedzieli co się stalo. Mama przytulila chlopca i obiecala posiedzieć przy nim jeszcze chwile żeby upewnic się ze bol nie wroci.
Krzys zasnął już szybko i spokojnie, bo nic go nie bolalo i wiedział ze stwora już nie ma.
Nastepnego dnia rano, jak tylko się obudzil wyjrzał przez okno. I co zobaczyl ? Może raczej czego tam nie było?! Otorz od rana przepieknie swiecilo sloneczko i wszystkie sopelki lodu roztopily się. Bol się rozpłynął.
Po śniadanku poszedł z mama grzecznie do lekarza. Pani doktor zajrzala do ucha Krzysia
- no, no – powiedziala – widze ze siedzial tutaj calkiem spory bol! – uśmiechnęła się przy tym do chłopca i jego mamy. Czyzby i ona spotkala kiedys dokuczacza?
- dostaniesz ode mnie kropelki i syropek – dodala – żeby wyleczyc mocno poklute ucho no i żeby żaden nieproszony gosc tutaj nie wrócił. Bole nie lubia kropli– nie potrafia pływać.
Krzys w bardzo dobrym humorze ze swoja mama wrocili do domu. Mieli się z czego Cieszyc – przegonili intruza i teraz już tak szybko do nich nie wroci. Już Krzys się o to postara.
Chlopczyk obiecal sobie i mamusi przede wszystkim ze już wiecej tak nie zrobi – nie będzie zdejmowal czapki, jeśli mama poprosi o jej zalozenie. A mama mu wierzy, bo jest madrym chłopcem który dotrzymuje slowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz