Strony

piątek, 30 lipca 2010

Zaczęło się

Łażenie po drzewach, bieganie po największych dziurach i zakamarach ...
ehhh ...!!!
To były czasy
Strupy na kolanach, krew na łokciach ...
I tylko jedna myśl - oby moje własne osobiste dzieci nie wpadły na podobne pomysły!

- Mamo, zobacz, skaleczyłem się - powiedział szeptem Marian
- Czym? - zapytałam widząc wielką ranę wielkości łepka od szpilki na paluszku
- SZKŁEM - wyszepał
- Bo my wybijaliśmy szyby proszę pani - powiedziała uradowana Hania
Drużyna w składzie: Krzyś, Marian i Hania wymyślili wspaniała zabawę, a w zasadzie to zawody kto wyrzej rzuci i kto wybije więcej szyb w altance na placu zabaw, na działkach.
- To teraz trzeba będzie wstawić nowe, za wasze kieszonkowe!
- Za moje też? - koleżanka zrobiła minę wystraszonego chomika i nie czekając na odpowiedź, czmychnela czym prędzej na swoją działkę.

W ramach resocjalizacji nieletnich, zarządzone zostało wspólne sprzątanie "placu zabaw", oraz jednodniowy zakaz gry dla moich prywatnych łobuziaków.
Szkła zostały pozbierane, trawa zgrabiona, śmieci wyrzucone.
Padła również obietnica używania mózgu podczas zabawy.

Zaczynam odkładać pieniądze na pokrycie przyszłych szkód.
A tak po cichu - czego mogłam się spodziewać po spadkobiercach moich genów.
Ja dorzuciłam do 1go pietra dorodnym jabłkiem, wybijając podwójna szybę w oknie sąsiadów. Oraz oczywiście za nic w świecie nie chciałam się przyznać, chociaż poszkodowany widział mnie przez okno - mógł przecież mieć omamy, a szyba była już dawno potłuczona ;)

niedziela, 25 lipca 2010

Plany

- Babciu, a czy ty mnie kochasz??
- Oczywiście Marcinku - odpowiedziała zgodnie z prawdą babcia
- A czy ty będziesz kochała mnie zawsze? Choćby nie wiem co? - upewniał się małoletni
- Oczywiście. Jesteś moim ukochanym wnuczkiem, tak jak Krzyś, Gabrysia, Jakub ... - tu zaczęła się wyliczanka wnucząt, które ma rodzicielka moja.
- A czy jak będę BANDYTĄ, to będziesz tez mnie kochać?



Tydzień później

- Marcin -zapytała ciocia Lula- kim chciałbyś być jak dorośniesz?
- Ciężko powiedzieć. Ale ja to bym chciał być ŚMIECIARZEM
- Dlaczego?
- Bo taki śmieciarz to może znaleźć dużo fajnych rzeczy.
- Co może znaleźć?!
- No wiesz, jakieś fajne zabawki i potem może dać je swojej żonie, a żona swoim dzieciom ... Tak, będę śmieciarzem! Już nie chce być ani policjantem, ani strażakiem.
- Tyle gadasz, ze może chciałbyś zostać psychologiem?!
- A kto to jest?
- Taki lekarz, z którym rozmawia się o swoich problemach
- A to my byliśmy już u takiej jednej miłej pani
- Jeszcze nie - dodałam z przedpokoju, hamując salwy śmiechu
- A, no nie. Mama tylko mówi ze chyba musi iść z nami do psychologa - dodał zawiedziony
- Z nami, to do psychiatry chyba - na zakończenie dodał Krzyś.

sobota, 24 lipca 2010

Kocertowe powroty

Wróciliśmy.
Naprawili mi syna - mam nadzieję :)
Przyznam się szczerze, że to nie były moje najlepsze wczasy. 3 dni w szpitalu, 2 noce na krześle ... 
Hołdy i ukłony w stronę mam, które w takich warunkach muszą dłużej towarzyszyć swoim pociechom.
U mojego ulubionego młodszego syna zdiagnozowano Zastawkę cewki tylnej.
Dla wszystkich mam - jeśli wasz skarb moczy się w nocy zbyt długo, ma nadczynność pęcherza - jak zacznie sikać, to tak co 5 min, często ma "wilgotne" majtki, to nie czekajcie aż z tego wyrośnie. To może być zwykłe niewyćwiczenie, albo coś poważniejszego. W naszym przypadku, gdybyśmy jeszcze sobie poczekali, mogłoby dojść w przyszłości nawet do uszkodzenia nerek.
Nie dajcie się zbyć niedouczonym lekarzom, że wyrośnie. Dręczcie i męczcie. Już zwykłe USG, "przepływ moczu" oraz dobowy bilans płynów, dają odpowiedź. 

To by było na tyle z gderania matki o potomstwie swym.

 

 A teraz, spóźnione troszkę życzenia urodzinowe dla KASI.
Rybko, życzymy ci (Ja+ reszta) dużo zdrowia, radości, miłości, humorku takiego, jak nasza pogoda - słoneczna i ciepła. No czego sobie jeszcze chcesz, albo i więcej. 
Całuski słodkie ślemy do Ciebie.








Oraz ...
Wszystkim Krzysiom świata, tym których znam i jeszcze nie miałam okazji, małym i dużym. 
Przede wszystkim mojemu ulubionemu starszemu synkowi, mojemu ulubionemu szwagrowi, synkowi Nivejki, wiadro słodkich buziaków i worek uścisków z okazji waszego jutrzejszego święta.


poniedziałek, 19 lipca 2010

WCZASY

- Mamo,to nie był najlepszy pomysł!
- Ale w sensie, że z czym synku?!
- No z tym wyjazdem - powiedział zdecydowanie Marcin.
- Synek, odpoczniemy, naprawia cię ...
- Ale mogliby mnie nie boleć!

Ano mogliby, tyle czasem się nie da.
Tak więc z Marianem odpoczywamy sobie na oddziale chirurgii dziecięcej. Jak już nas naprawią, to w środę będziemy w domu.
Na szczęście wszystkie straszne stwory urlopują się - tak sądzę. Bo niby jak wytłumaczyć akt, iż wszystkie (jak do tej pory) pielęgniarki i lekarze, są mili i uśmiechnięci ...?!

Całuski wam wszystkim ślemy z CZMP - zawsze uśmiechnięci Marian i JA

piątek, 16 lipca 2010

Powroty

Potomek wrócił dni temu kilka. Opalony, zadowolony ...
Nagadać z Marianem się ni mógł ze 2 dni. Buzia im się nie zamykała. A miłość braterska ... aż sie człowiekowi miło na sercu robiło jak na nich patrzył i słuchał.
Powróciło już wszystko do normy. Już się kłócą, tłuką ....
Uffff - myślałam że mi dziecko nad morzem podmienili.
Ja też powoli wracam do normy. Tumiwisizm i mamtowdupizm opuszczają mnie powoli.
Może dlatego, że znalazłam pracę?!
Może dlatego że zaczęłam znajdować sobie co raz to nowsze zajęcia?!
Od przekopywania ogródka, po oklejanie okna, na robieniu regałów na książki kończąc.







A to mój nowy piękny regał :)
Oczywiście bez pomocy Selera nie obyło by się.
Pewnie dlatego tak bardzo ucieszył się z faktu iż znalazłam pracę, bo następne w planach były drzwi przesuwane w pokoju bąków. Ale to może przy okazji następnego bezrobocia ;)


W poniedziałek jeszcze tylko na dni kilka z Marianem do CZMP -będą go naprawiać, a jak już skończą ... DO ROBOTY!!!

poniedziałek, 5 lipca 2010

Epidemia

Zastanawiam się, czy nie zgłosić anonimowej informacji do NFZ-tu. Zaobserwowałam bowiem, znaczy wzrost zachorowań na "Tumiwisizm" oraz "Mamtowdupim". Z tego co mi wiadomo, nie znaleziono skutecznego lekarstwa. Przechodzi samo, albo już tak zostaje.
Broniłam się jak mogłam. Zębami, recami, nogyma i wszystkim czym się da.
Dopadło mnie.
Wszystko mi wisi i mam wszystko w głębokim zaciszu mojego zacnego tyłu. Wszystko jest "niechcem, ale muszem".
 PODEJRZENIE EPIDEMII
Zatem oddalam się, aby zarazy nie rozprzestrzeniać, nabrać dystansu do wszystkiego i samej siebie.
Jak mi przejdzie, to wrócę i opowiem ja było.

niedziela, 4 lipca 2010

Doceniona

Rodzice zazwyczaj dumni są niezmiernie z potomstwa swego. Ja jestem tego żywym dowodem, o czym wszyscy dobrze wiedzą. To tłumaczy moje słuszne rozmiary. Puchnę i pękam z dumy nieustannie i wciąż.
Nigdy nie zastanawiałam się jednak czy i jak to działa w drugą stronę. Musze przyznać, że fajnie jest zostać docenionym, zauważonym przez swoje dziecko, nawet jeśli jest to z lekkim przymróżeniem oka.
Rozmowa Mariana (5 lat i 7 miesięcy) z Amelką (5 lat i 11 miesięcy).

- Kobieto! Nie przesadzaj! - młody usiłował być stanowczy - bardzo!
- Bo co?! - zapytała młoda dama z manierą w głosie, jak na prawie 6- latke przystało
- Bo od przesadzania, to jest tu tylko moja mama!

AMEN

Przy okazji, pozwolę sobie cmoknąć uroczyście w policzek, a nawet dwa,
Idę z okazji jej wczorajszych,  oraz Holdena z okazji jutrzejszych URODZINEK.
Kochani wszystkiego słodkiego, pięknego ... wraz wiadrem miłości i workiem uścisków życzę JA
I jeszcze słodkie jak ja czekoladki :)

środa, 30 czerwca 2010

...

Żeby nie było, ze faworyzuje swojego ulubionego starszego syna.
Dzisiaj oficjalny, ostatni dzień przedszkola.
Od jutra mój ulubiony młodszy syn tez ma wakacje.
I żeby nie było że nie pękam z dumy - pękam, a i owszem.
Dlaczego?!
Bo kolejny krasnal się nie pochwalił
I kto powiedział ze dzieci maja niezdrowy pęd do zwyciestwa.
To co kocham w swoich krasnalach, to to, że chcą wiedzieć dla samych siebie, a nie dla nagród.
Co tam, że I miejsce ...

Teraz z Marianem rozkoszujemy się ciepłymi dniami. Trochę nam tylko smutno. Krzysiu na koloniach, w domu cisza i spokój ... i tak jakoś niefajnie.
Marcin z tej okazji, nauczył się liczyć do tyłu. Codziennie rano słyszę, ile dni jeszcze zostało do powrotu brata.

Jeszcze tylko 10 dni!

piątek, 25 czerwca 2010

WAKACJE

Dziś będzie krótko i na temat!
Wakacje.
Dzisiaj oficjalne zakończenie roku szkolnego.
Przedszkolny, ku radości rodziców potrwa jeszcze kilka dni.
Wszystkim krasnalom, które z ulga mogą rzucić swoje plecaki w kąt, które tak ciężko pracowały całe 10 miesięcy, życzę SUPERAŚNYCH WAKACJI.
Zasłużyliście sobie wszyscy na wypoczynek.
Jestem z was wszystkich dzielna!
Ja również zostałam nagrodzona. Nie osobiście co prawda.
Moja wspaniałą nagrodą jest świadectwo mojego syna. I zaskoczenie, gdy został wyczytany na akademii jako jeden z najlepszych uczniów w klasie (skubaniutki nic mi nie powiedział, a i wychowawczyni nie zdradziła nic a nic). Szczególny to zaszczyt, gdyż Krzyś jest nowy w tej klasie i po raz pierwszy chodził do polskiej szkoły ... ale z zachowaniem, to chyba nie o niego chodziło ;)
Pękająca z dumy MAMA :)



Przy okazji...
Wszystkim Dorotkom dużym i małym, z okazji imieninek, życzę wspaniałego, radosnego dnia. 
Oczywiście szczególnie bardzo i słodko całuję swoją ukochana młodszą siostrzyczkę.

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Bezrobotny i jego prawo

Bezrobotny w naszym kraju ma prawo ...
do siedzenia cicho, nie dyskutowania oraz efektywnego szukania pracy, oraz stania w urzędach cały dzień:)
Jak już wiecie, od kilku dni jestem osoba oficjalnie przyjętą do grona osób bezrobotnych.  Oczywiście bez prawa do zasiłku, ale to już trochę moja wina
I tu wskazówka, dla innych, którzy spokojnie wracają z krajów UE. Żeby pracę za granica można było zaliczyć np do lat pracy, potrzebujemy świstka zwanego U1. Z tego co zrozumiałam (a było gorąco i mogłam nie skumać) dokument taki, "wyrabia się" w lokalnym urzędzie pracy, czyli w UK jest to Job Center.
W związku z tym iż wspomnianego nie posiadam, odesłano mnie z PUP do WUP i tam, bardzo miłe Panie, wystąpią w moim imieniu  do urzędu w Irlandii Północnej po taki dokument. Może to potrwać +- 3 miesiące i wtedy dostanę zasiłek.
HURA!!!
A tym czasem.
Wzięłam formularze do dofinansowania do mieszkania. Złoże je za 3 miesiące, bo  dochód liczony jest jako średnia z ostatnich 3 do tyłu i zaświadczenia z UP nie maja znaczenia.
Chciałam złożyć papiery żeby dostać popularne "Rodzinne" wszak dzieci szt 2 wychowuje sama Zasada liczenia dochodu, jest taka sama jw. Tzn za 3 miesiące moim dochodem będą tylko alimenty, będziemy już wówczas wychudzeni, może nawet brudni, wtedy będę mogła złożyć wniosek i po miesiącu (jeśli panie urzędniczki do niczego się nie doczepią) zapadnie decyzja pozytywna ...
Mam wrażenie ze to kraj w którym obowiązują prawa dżungli. Przetrwają najsilniejsi. Jeśli za 3- 4 miesiące będziemy jeszcze żyć, to nam pomogą. Na szczęście mam mamę i Selera, którzy nie pozwolą nam  umrzeć z głodu. Ile jest takich osób, które nie maja wsparcia w bliskich i rodzinie ...
Nie ma to jak kraj Pro-rodzinny.

A oferty pracy są,  ale takie że musiałabym zatrudnić niańkę i za tyle ze na niańkę mnie nie będzie stać.
Nie pozostaje mi nic innego jak wziąć kocyk, książkę, kawkę i na zieloną trawkę :)