Bezrobotny w naszym kraju ma prawo ...
do siedzenia cicho, nie dyskutowania oraz efektywnego szukania pracy, oraz stania w urzędach cały dzień:)
Jak już wiecie, od kilku dni jestem osoba oficjalnie przyjętą do grona osób bezrobotnych. Oczywiście bez prawa do zasiłku, ale to już trochę moja wina
I tu wskazówka, dla innych, którzy spokojnie wracają z krajów UE. Żeby pracę za granica można było zaliczyć np do lat pracy, potrzebujemy świstka zwanego U1. Z tego co zrozumiałam (a było gorąco i mogłam nie skumać) dokument taki, "wyrabia się" w lokalnym urzędzie pracy, czyli w UK jest to Job Center.
W związku z tym iż wspomnianego nie posiadam, odesłano mnie z PUP do WUP i tam, bardzo miłe Panie, wystąpią w moim imieniu do urzędu w Irlandii Północnej po taki dokument. Może to potrwać +- 3 miesiące i wtedy dostanę zasiłek.
HURA!!!
A tym czasem.
Wzięłam formularze do dofinansowania do mieszkania. Złoże je za 3 miesiące, bo dochód liczony jest jako średnia z ostatnich 3 do tyłu i zaświadczenia z UP nie maja znaczenia.
Chciałam złożyć papiery żeby dostać popularne "Rodzinne" wszak dzieci szt 2 wychowuje sama Zasada liczenia dochodu, jest taka sama jw. Tzn za 3 miesiące moim dochodem będą tylko alimenty, będziemy już wówczas wychudzeni, może nawet brudni, wtedy będę mogła złożyć wniosek i po miesiącu (jeśli panie urzędniczki do niczego się nie doczepią) zapadnie decyzja pozytywna ...
Mam wrażenie ze to kraj w którym obowiązują prawa dżungli. Przetrwają najsilniejsi. Jeśli za 3- 4 miesiące będziemy jeszcze żyć, to nam pomogą. Na szczęście mam mamę i Selera, którzy nie pozwolą nam umrzeć z głodu. Ile jest takich osób, które nie maja wsparcia w bliskich i rodzinie ...
Nie ma to jak kraj Pro-rodzinny.
A oferty pracy są, ale takie że musiałabym zatrudnić niańkę i za tyle ze na niańkę mnie nie będzie stać.
Nie pozostaje mi nic innego jak wziąć kocyk, książkę, kawkę i na zieloną trawkę :)
