Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RYSOWANKI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RYSOWANKI. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 listopada 2019

ESEJ O KRZEŚLE CZYLI MATYLDA W ROLI GŁÓWNEJ

Mam napisać esej o krześle. Rozumiecie? O krzesle!
No dobra, zdanie o projektancie, może dwa. Słówko o epoce, bo to ma być z przed 1900 roku.
krowa MATYLDA by M.G.
Ale cóż można napisac o krzesle? Ileż można opisywac materiał z którego zostało zrobione i technikę.
Nigdy  nie miałam problemu z pisaniem, chociaz ostatnio to chyba bardziej fizyczna niż umysłowa się zrobiłam.
Jakby mi kazali takie stare na ten przykład przerobić- to z ogromna przyjemnością. Ale pisac?! Ja chyba jednak nie wydam tej ksiązki. O zaliczeniu projektu na uczelni nie wspomnę.
Ja już sobie wymyśliłam jak owo siedzisko możnaby przerobić. Zleciłam nawet Marianowi opracowanie wzoru na materiale który zostanie użyty do obicia. Stary "Ludwik" będzie przyodziany w łaty, wszak krowa Matylda występuje tutaj w roli głównej, Żeby nie było że tylko lamparcie centki mogą być ozdobą.

1200 słów o krześle!!!

piątek, 3 lipca 2015

UPS EXCUSE ME - CZYLI OFICJALNE ROZPOCZĘCIE WAKACJI

Oficjalnie zaczęłam mini urlop.
Dzieci zakończyły rok szkoły z wynikiem zadowalającym. Zadowalającym mnie, Oni są zachwyceni.
Pogoda cudna, powiedziałabym nawet że jest za ciepło.
Tak, tu na zielonej wyspie jest zbyt wysoka temperatura. Albo to już ten wiek?!
Również sezon głupawki można uznać za rozpoczęty. Nie tylko mi, potomstwu też się odkleja. Najpierw rozmiękło od wilgoci a teraz przesuszone upałem się odkleiło i powyginało. Chociaż może to geny?!
Walizki spakowane.
Bilety wydrukowane.
Polskie lasy - drżyjcie - chłopcy jadą na obóz.
Ja zaraz wracam do pracy.
To będą moje wakacje. W ciszy i spokoju, jak już wywiozę potomstwo.

By MARCIN  - rysowane lewą ręką.
Dowód rzeczowy na potwierdzenie
pokrewieństwa z moja skromną osobą.



A wy bawcie się dobrze!

wtorek, 18 listopada 2014

NA WŁASNEJ KRWI WYHODOWANY

Dzisiaj, szukałam w czeluściach plecaka potomka mego Jurnala (coś w rodzaju polskiego dzienniczka ucznia) i pustych opakowań po Lunchu. Pod koniec tygodnia w takich zapomnianych opakowaniach różne cuda można znaleźć. Czasem również stają się być aromatyzowane. W pewnym momencie zaczęłam podejrzewać młodego o produkcję broni biologicznej, albo co najmniej nowego życia. Po tygodniu takie torebki to już same z plecaka wychodzą.
Biolog będzie - pomyślałam. Albo weterynarz, bo jak robił plany na co wyda wygrana w Totka - to schronisko! Na jego szczęście ja byłam na nieco wyżej punktowanej pozycji.
W jakże wielkim błędzie byłam.
Oto co na własnej krwi wyhodowałam!


Ja jestem zdecydowaną przeciwniczką testów na zwierzętach.
Młody chyba o tym nie wie.
Swoją drogą, chyba się nudzi na lekcjach w szkole