Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KIJANKA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KIJANKA. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 października 2019

CZY TO SIĘ LECZY?

Tak, wiem, zakręcona jestem od urodzenia. Ale serio, teraz to już chyba osiągnęłam level Master.
Zaczynam się zastanawiać nawet czy to nie jest jakas jednostka chorobowa. Zdecydowanie łączenie kropek nie wychodzi mi ostatnio najlepiej.
Zazwyczaj zwalałam to na zmęczenie, zbyt wiele spraw na głowie. Ale teraz takie wymówki nie przejdą. W zeszłym roku o tej porze, byłam już po przynajmniej 4 kryzysach, kiedy płakałam ze zmeczenia. W tym roku jest plaża - jak na razie 1 mały kryzysik. 


Taka sytuacja.

Zostawiłam samochód na myjni. Wiecie, takiej ręczniej, do odbioru za godzinę. Blisko, bo za rogiem, czyli prawie że u siebie. Co zrobiłam zapytacie? - Zpomniałam. Pobiegłam na kilka minut przed zamknięciem. Zapłaciłam grzecznie, odebrałam kluczyki. Nie mogłam wyjechać bo jakiś mentalny blondyn mnie przyblokowal. Ale jak wspomniałam, myjnia jest prawie pod domem, wiec postanowiłam ze przeparkuje później, jak już się wszystkie sklepy pozamykają ... 
Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy wychodząc z domu kilka godzin później nie zastałam samochodu na jego stałym miejscu parkingowym. Normalnie stan przedzawałowy. Potrzebowałam kilka dłuuugich sekund żeby połaczyć fakty. 

CZY TO SIĘ LECZY?

piątek, 7 czerwca 2019

W PODSKOKACH WKROCZYŁAM W WIEK ZWANY ŚREDNIM I DOBRZE MI Z TYM

Z wewnetrznym niepokojem czekałam na nadejście tego dnia. Drżałam niczym potomek przed pierwszym egzainem maturalnym (powodzenia młody). Powiem wam szczerze że dzisiejszego poranka czułam się dokładnie jak wczoraj. Z taką samą intensywnością chrupały mi kości podczas porannego wstawania. Dokładnie tak samo mi się nie chce ... Nawet samochód mnie nie zawiódł - wciąż te same dziwne dźwięki wydaje. Mechanik mówi że czas się pożegnać, że skrzynia do wymiany, że się nie opłaca ... Jak można kogoś skreślać ze względu na wiek?!
Tak wiec szukam nowego domu dla Kijanki. Podobno jeszcze pochula. Miesiąc temu wpakwałam w nia cała swoja wypłatę - kolejnej nie planuję. Wymienione jest wszystko łącznie z oponami. Porysowana jest troche dziewczynka, no ale uczyłam się nią jeździć po innej stronie niż reszta świata. Zgubiła już swoje różowe kapcie. Kilka lat temu, zaśmiałam sie do koleżanki z pracy, że chyba jednak powinnam przefarbowac włosy na blond, bo jeżdżę jak jakaś pokręcona (nie to żebym coś do blondynek miała). Odpowiedziała mi wówczas iż nie muszę, bo mam różowe kołpaki. No więc wydaje mi się że już nie potrzebuję, chociaż takie na ten przykład pomaranczowe z brokatem kuszą bardzo.

Tak więc zaczęłam ostatni rok z 3 z przodu. Czuje się świetnie.
Syn młodszy, ten niezestresowany maturą, popełnił tort który wysniła dzień wczesniej moja rodzicielka. Dostałam też jak to nazwali, "Urnę na prochy". Zawsze marzyłam żeby odwiedzić Central Perk Czy to ważne czy za życia, czy pośmiertnie? Mam jednak nadzieję że nie będę musiała jej za szybko wykorzystać. tym barddziej że planuje zrealizowac kolejny dzisiejszy prezent - koncert.
Pędzę prasować kieckę. Życzę wam równie cudownego 7 czerwca!

piątek, 17 maja 2019

NOWE DOŚWIADCZENIA, CZYLI JAK SPĘDZIĆ DZIEŃ WOLNY OD PRACY.

Nastał dzień, w którym z pewną dozą niesmiałosci zdecydowałam się na powrót.
Czy ciągle nadaje się na pędzącą blogosferę? Któż to wie. Ale muszę, bo jak to mawiał klasyk "Inaczej sie uduszę"

Po bodaj 3 letniej nieobecności ...

Od mojego ostatniego wpisu wiele się działo, wiele się zmieniło.
Jedno pozostało niezmienne - moje zakręcenie.
Zazwyczaj zwalałam to na zmeczenie materiału, czy tez na klimat. Bo wiecie, w Irlandii to pada i zwoje mózgowe od namiaru wilogci się odklejaja ...
Ale są takie dni jak dzisiejszy - lato w pełni (czyt. słońce i +19'C od kilku dni), dzień drugi zwany wolnym od pracy, w planach kawka z koleżanką dano nie widzianą.
Ja w drodze i nawet o czasie, na środku dość ruchliwej drogi usłyszałam wielkie trachnięcie, a pedał sprzęgła zniknął gdzieś w podłodze.
Oczywiście pierwsze o czm pomyślałam, to O matko cóż żeś za śniadanie zjadła żeś pedał sprzęgła połamała. Sekunda olśnienia i awaryje, pobocze i przystanek autobusowy który szcześliwie wyrósł mi na drodze.
Sytuacja taka zwyczajna, która przytrafić może się każdemu. Najbardziej zafascynowł mnie poziom stresu objawiający się w trzęsieniu rak. Macie tak czasem, że się z nadmiaru adrenaliny chyba telepoczecie? Nie to żebym teraz prowokować takie sytuacje chciała, ale to było niezłe uczucie. Chyba ostatnio tak się trzęsłam jak kłóciłam się z szefem na kilka tyg przed moim zwolnieniem. 

Okazuje się że jako mentalna blondynka zupełnie nie jestem przygotowana na takie akcje. 
Na szczęście w dzisiejzych czasach ma się internet w telefonach, a ja mam jeszcze w zapasie kilka niezastąpionych przyjaciółek, które gotowe były niemalże pchac mnie w mojej kijance. 

Nigdy o tym nie pomyślałam, ale kolor mojego umysłu mnie chyba zwalnia od myślenia i planowania długodystansowego, 
NR. TEL DO UBEZPIECZALNI W RAZIE WYPADKU!
  Przyznam szczerze iż nie pamiętam co jest na polisie w PL którą to trzeba zawsze wozić ze sobą. W krainie trawy wieczie zielonej mamy tzw dyski, czyli małe krążki z nr ubezpieczenia, datą ważności ... Gdyby nie to ze kilka dni temu opłacałam tax drogowy to bym nawet nie znała nazwy ubezpieczalni. No dobra, 99% populacji takie informacje zna. Ale zdarzają sie wyjątki. 
Dzieki ulubionej siostrze mojej młodszej, zdobyłam nr tel i już po godzinie siedziałam w lawecie. 
Moja srebrna strzała została dostarczona do ulubionego mechanika (jakieś 300 m w linii prostej).
Pan laweciarz bajarz - gawedziarz pokazał i objaśnił jak jechać samochodem i zmieniac biegi bez sprzęgła. 
Można by więc uznac iż to była owocna lekcja. Co prawda zapłacę za nią odbierając kijankę od mechanika. 
Zastanawiam się tylko nad jedno. Skoro dzień jak ten, uważam za udany i zabawny, czy jestem jeszcze normalna? Czy już pora udać sie do ortopedy, bo na psychiatrę zdecydowanie za późno?