Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WIRUS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WIRUS. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 kwietnia 2014

JAK TO MATKA POTRAFI USZCZĘŚLIWIĆ POTOMSTWO

Wielkanoc 2014 przejdzie do historii (naszej) to pewne. A już na pewno długo o niej nie zapomnimy.
Jak to powiedziała Kalina, jelitówka w ty roku stwierdziła iż "święta trzeba celebrować przede wszystkim szybkim pasażem ... jelitowym". Cudne stwierdzenie, na które przy tak niskim poziomie elektrolitów w organizmie nie wpadłam samodzielnie. Bo dopadło i mnie. Ocalała jedynie Tośka, za co należy jej się medal. Wszak gdy w domu jest 8 szt, ciężko jest ujść z życiem.
Marian za nią nadrobił.
Poniedziałek zapowiadał się uroczo, pogodnie i niemalże smacznie.  Zapowiadał się, bo ciąg dalszy to już była karetka, szpital ... I Marian z podejrzeniem zapalenia wyrostka.
Okazało się, że to tylko złośliwa grypa pokazała swoje drugie oblicze i wszystko zaczęło się od nowa.

Żal się matce syna zrobiło. Postanowiła umilić potomkowi czas spędzony w domu i kupiła mu PUZZLE. Z miłości i bez odrobiny złośliwości. Jedynie z sentymentem do kamyków.
Bardzo chciał i bardzo się cieszył ... ale radość nie trwała długo.
Pierwszy grymas pokazał się gdy zobaczył wzór

Kolejny, kiedy zobaczył wielkość puzzli.

I tak o to po godzinie mamy już ramkę.

Potomstwo zrezygnowało (wszystkie 2 szt), na polu walki zostałam sama z Dorotką. Dobrze że wino uszło z życiem przez święta. Będziemy miały zajęcie i to myślę że na nie jeden wieczór.

No i będę musiała rozejrzeć się za bardziej humanitarnym wzorem do układania


środa, 5 marca 2014

JEST CIN CIN - JEST IMPREZA

Tosia postanowiła zrobić postęp.
Marcin już nie jest Sisiem jak Krzyś, tylko jest CINCIN-em, albo moze Sinsin-em?
Ciężko wyczuć i usłyszeć. Na pewno jednak można zorientować się już o którym synu moim mówi.
Tak z CinCinem balowała, że teraz siedzi z miską na kolanach - taka impreza była.
Mamy nadzieję że to jednak tylko wirus i nikt więcej go nie zaliczy.

A tym czasem poznaliśmy wyniki egzaminów Krzysia.
Nie są to precyzyjne liczby, bo z tego wszystkiego uznałam że nie są najważniejsze.
Wiadomo na pewno, że jeśli tylko będzie chciał (a chcemy), będzie miał dodatkowy język - polski. Będzie mógł później napisać z niego maturę.
Będzie miał dodatkowy angielski.
Z matematyki na bdb potrzeba było 100 pkt. Krzyś dostał 117 - nie zrobił wszystkiego, ze względu na to iż nie był w stanie zrozumieć wszystkich poleceń.

I jak ja mam nie być dumna ...
No nie da się!

środa, 13 listopada 2013

JAKIE SZCZĘŚCIE ŻE TO NIE NIEMIEC ...

Nie to żebym miała coś przeciwko nim.
Generalnie osobą tolerancyjną raczej jestem, a już na pewno bywam. Ale tego jednego (Alzheimer mu dano na imię, albo nazwisko?!) nie lubię i wolałabym żeby naszej rodziny nie odwiedzał.
W każdym razie myślałam że to on, abo chociaż zmęczenie materiału. Okazało się jednak ze to tylko wirus. Jakieś wstrętne przeziębienie i podwyższona temperatura ścięła mi trochę białka a w mózgu - innego wytłumaczenia nie znajduję.
No bo jak inaczej to wyjaśnić?!
Wczoraj zaczęłam odpisywać rodzicielce swojej na smsa. Zaczęłam. Bo przypomniałam sobie o nim dzisiaj rano jak złapałam tel. Długo szła ta wiadomość.
Albo idę po dzieci do szkoły. Spokojnie, powoli, ponieważ wyszłam 5 min wcześniej niż zwykle.
Dzwoni telefon
- Odbierasz dzisiaj dzieci?! Może ci ich podrzucić, czy zostawiasz do jutra?! - zapytała znajoma mama.

Oczywiście że odbieram. Kto by ich chciał tam trzymać do jutra.
Szkoda tylko że zapomniałam, że dzisiaj kończą wcześniej z okazji konsultacji z rodzicami - Matka roku normalnie.

Ale po spotkaniu z wychowawcami jestem zadowolona, wręcz uradowana wielce.
Miło jest usłyszeć że twoje dziecko jedno z drugim robi postępy, że jak robi coś na lekcji, to niezależnie od wyniku widać że robi to nie na 100, ale na 150% oraz że to przyjemność być nauczycielem młodego Galińskiego.
Zupełna nowość!!!

To teraz idę się wychorować. Mam czas do rana. Maksymalnie do piątkowego poranka, kiedy to nastąpi wyklucie młodej (dla niewtajemniczonych - córki mojej ulubionej młodszej siostry która gości nas u siebie).