- Wstawać, jest już wpół-do, zaspaliśmy! - rozległo się moje wołanie. Daję głowę że mój głos dotarł nie tylko do sąsiedniego pokoju, w którym to w najlepsze spało potomstwo w ilości szt 2. Spokojnie słychać mnie było zapewne na przystanku autobusowym pod oknami, jeśli nie dalej.
- Serio? To ile mamy czasu - wymamrotał któryś spod kołdry.
- No, maksymalnie 10 min. Wstać, umyć buzie zęby, ubrać się, na drogę, w ramach śniadania, dostaniecie po kawałku ciasta które upiekła nam sąsiadka.
Sama w locie myłam zęby, robiłam kawę, szukałam skarpetek i tylko nawoływałam obywateli do żwawszego poruszania się.
W pewnej chwili zobaczyłam na wpół przytomnego, aczkolwiek kompletnie ubranego Krzysia.
- Synu, ubrałeś się, świetnie, to buty i za 3 minuty wychodzimy.
- No chyba nie.
- Słucham?
- No chyba raczej nie!
On to umie podnieść ciśnienie człowiekowi z samego rana. Chyba zacznę go wypożyczać osobom które odzwyczajają się od kawy.
- Chyba raczej tak!
- Chyba raczej za godzinę!
- Chyba ... co?!
W godzinach porannych mój mózg przetwarza informacje baaaaardzo wolno, z naciskiem na bardzo.
Szczęśliwie okazało się że jest godzinę wcześniej niż mi się przyśniło.
W tym tygodniu podobna sytuacja miała miejsce 2 razy, co może oznaczać tylko jedno. Jeśli zasypiam (nawet jeśli jest to tylko moim urojeniem), zaczynam się tu czuć jak u siebie.
Za kilka lat może się tu nawet zadomowię?!
A tym czasem przedstawiam wam kolejny mebel z serii,tym razem ( w końcu) tytułowy "coffee table"
Jeszcze go pomaluję tam gdzie moja ręka nie dotarła, ale chwilowo nie mam na to warunków ani czasu. Ale doczeka się - kiedyś.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PALETY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PALETY. Pokaż wszystkie posty
piątek, 13 czerwca 2014
piątek, 6 czerwca 2014
MUSIAŁAM, BO BYM PĘKŁA
Miałam się nie chwalić aż do poniedziałku.
No miałam, ale wyszło jak zwykle i muszę!
Projekt "coffee table" został prawie ukończony. Tylko stolika do kawy jeszcze brakuje.
Przedstawiam wam natomiast mój nowy wieszak - póki co ubogi w haczyki ale tylko na tyle jesiony obrodziły u siostry w ogródku, moje nowe półeczki - z pierwszymi kwiatami od potomstwa mego.
Oraz coś co ciężko nazwać.
Wchodząc do mojego mieszkania, wchodzi się prosto do pokoju z kuchnią. W zasadzie nie mam przedpokoju - bardzo mizerny w każdym razie. No wiec wymyśliłam sobie takie coś, co z jednej strony będzie miało półki na buty, a od strony pokoju półki na np książki i stworzy coś w stylu ścianki oddzielającej. Jak byłam w trakcie wymyślania, chciałam to zrobić ze skrzynek drewnianych, no ale okazało się to materiałem dla mnie nie osiągalnym. Ponieważ dostęp do palet mam ciągły i stały, grzechem by było ich nie wykorzystać.
A stolik się suszy u siostry mej w ogródku .... w deszczu.
No miałam, ale wyszło jak zwykle i muszę!
Projekt "coffee table" został prawie ukończony. Tylko stolika do kawy jeszcze brakuje.
Przedstawiam wam natomiast mój nowy wieszak - póki co ubogi w haczyki ale tylko na tyle jesiony obrodziły u siostry w ogródku, moje nowe półeczki - z pierwszymi kwiatami od potomstwa mego.
Oraz coś co ciężko nazwać.
Wchodząc do mojego mieszkania, wchodzi się prosto do pokoju z kuchnią. W zasadzie nie mam przedpokoju - bardzo mizerny w każdym razie. No wiec wymyśliłam sobie takie coś, co z jednej strony będzie miało półki na buty, a od strony pokoju półki na np książki i stworzy coś w stylu ścianki oddzielającej. Jak byłam w trakcie wymyślania, chciałam to zrobić ze skrzynek drewnianych, no ale okazało się to materiałem dla mnie nie osiągalnym. Ponieważ dostęp do palet mam ciągły i stały, grzechem by było ich nie wykorzystać.
ŻEBY NIE BYŁO
I żeby nie było że nie chciałam pisać.
Chciałam, nawet razy kilka, ale mój laptop mnie pokonał.
Sąsiad obiecał zrobić z nim porządek, ale to dopiero za kilka dni.
Jak zwykle mam milion rzeczy do zrobienia i muszę sobie wszystko zapisywać w kalendarzu.
Nie wiem w co ręce włożyć i ani się obejrzałam już mi przyszło zapłacić pierwszy czynsz za mieszkanie. Aż mi się wierzyć nie chce że to już miesiąc.
W każdym razie żyjemy i mamy się dobrze. Krzyś nawet rośnie tak, że aż słychać jak mu się kości rozciągają.
Rozpisze się w przyszłym tygodniu, jak skończę projekt "coffee table" - z palet oczywiście.
Chciałam, nawet razy kilka, ale mój laptop mnie pokonał.
Sąsiad obiecał zrobić z nim porządek, ale to dopiero za kilka dni.
Jak zwykle mam milion rzeczy do zrobienia i muszę sobie wszystko zapisywać w kalendarzu.
Nie wiem w co ręce włożyć i ani się obejrzałam już mi przyszło zapłacić pierwszy czynsz za mieszkanie. Aż mi się wierzyć nie chce że to już miesiąc.
W każdym razie żyjemy i mamy się dobrze. Krzyś nawet rośnie tak, że aż słychać jak mu się kości rozciągają.
Rozpisze się w przyszłym tygodniu, jak skończę projekt "coffee table" - z palet oczywiście.
wtorek, 4 marca 2014
BO KOBIETA ZMIENNĄ JEST
poniedziałek, 3 marca 2014
TO CO TYGRYSKI LUBIĄ NAJBARDZIEJ ...
Co najbardziej mnie cieszy?!
Głupie pytanie.
Oczywiście że potomstwo moje osobiste. Ale zaraz potem w kolejce stoją deski, palety i miejsce do rozprawiania się z nimi.
Tego ostatniego ci u mnie dostatek. Od soboty palet również.
Co prawda w ciągu doby z ilości 15 zrobiło się 6 ...
Przywiozłam w sobotę (dziękuje ci mężu koleżanki mojej Eweliny) szt kilka. Zapełniliśmy dokładnie miniwana. A że w dnia tego pogoda była przecudna (czyt. nie padało) ...
Do domu wróciłam dopiero na kolację, zapominając po drodze o całym świecie.
Przez chwile nawet potomstwo chciało mi pomóc, ale jak uskutecznili zamach na me życie piłką, podczas gdy właśnie trzymałam w ręku wyrzynarkę, stwierdziłam "albo ja, albo oni".
Więc wygoniłam dzieci do domu, co by ofiar w ludziach nie było.
Póki co, nie ma się czym chwalić. Tylko kompost z drzwiczkami (na zawiasach), regał na doniczki i w sumie "skrojona" ale nie dokończona ławka do siedzenia dla dzieci.
Dzisiaj kończyłam to, co wczoraj zaczęłam - w garażu, bo pogoda nie była aż tak łaskawa jak w dniu wczorajszym. Dzisiaj na zmianę deszcz, słońce, grad, mżawka, słońce ...
Kończyłam wspomniany regał na doniczki, który w swej wdzięczności postanowił mnie zaatakować.
Nie miałam gdzie uciec, więc poleciałam na stertę palet czekających na swoja kolej.
Ofiary dnia dzisiejszego - podrapane czoło - szt 1 x2, rozwalone kolano - szt 1, podrapana i posiniaczona łydka - szt 1.
Ławka dla dziewczyn czeka jeszcze na końcowe skręcenie, wyszlifowanie i polakierowanie, co by w dupki drzazgi nie powchodziły.
A w kolejce jeszcze:
podjazd dla wózka, zabudowa kominka, skrzynki na rośliny, szafka pod TV dla bratowej ...
Chyba wykupię abonament na palety ...
I jak ja mam iść do pracy, kiedy tu tyle rzeczy do zrobienia czeka ?!
Głupie pytanie.
Oczywiście że potomstwo moje osobiste. Ale zaraz potem w kolejce stoją deski, palety i miejsce do rozprawiania się z nimi.
Tego ostatniego ci u mnie dostatek. Od soboty palet również.
Co prawda w ciągu doby z ilości 15 zrobiło się 6 ...
Przywiozłam w sobotę (dziękuje ci mężu koleżanki mojej Eweliny) szt kilka. Zapełniliśmy dokładnie miniwana. A że w dnia tego pogoda była przecudna (czyt. nie padało) ...
Do domu wróciłam dopiero na kolację, zapominając po drodze o całym świecie.
Przez chwile nawet potomstwo chciało mi pomóc, ale jak uskutecznili zamach na me życie piłką, podczas gdy właśnie trzymałam w ręku wyrzynarkę, stwierdziłam "albo ja, albo oni".
Więc wygoniłam dzieci do domu, co by ofiar w ludziach nie było.
Póki co, nie ma się czym chwalić. Tylko kompost z drzwiczkami (na zawiasach), regał na doniczki i w sumie "skrojona" ale nie dokończona ławka do siedzenia dla dzieci.
Dzisiaj kończyłam to, co wczoraj zaczęłam - w garażu, bo pogoda nie była aż tak łaskawa jak w dniu wczorajszym. Dzisiaj na zmianę deszcz, słońce, grad, mżawka, słońce ...
Kończyłam wspomniany regał na doniczki, który w swej wdzięczności postanowił mnie zaatakować.
Nie miałam gdzie uciec, więc poleciałam na stertę palet czekających na swoja kolej.
Ofiary dnia dzisiejszego - podrapane czoło - szt 1 x2, rozwalone kolano - szt 1, podrapana i posiniaczona łydka - szt 1.
Ławka dla dziewczyn czeka jeszcze na końcowe skręcenie, wyszlifowanie i polakierowanie, co by w dupki drzazgi nie powchodziły.
A w kolejce jeszcze:
podjazd dla wózka, zabudowa kominka, skrzynki na rośliny, szafka pod TV dla bratowej ...
Chyba wykupię abonament na palety ...
I jak ja mam iść do pracy, kiedy tu tyle rzeczy do zrobienia czeka ?!
czwartek, 27 czerwca 2013
CZY JEST COŚ CO DZIECI MOŻE ZDZIWIĆ?
Moje dzieci nie dziwią się niczemu. A już na pewno niczemu co robię ja.
No może nie do końca. Bardziej zadziwi moje potomstwo widok matki przy garach niż z młotkiem w ręku. Ot taka ze mnie matka polka.
W zeszłym tygodniu kładłam płytki na balkonie. Odebrane to zostało przez potomstwo me jako normalna normalność. Jakby widzieli mnie przy takiej czynności minimum raz w miesiącu. Jedyna reakcja Marcina po powrocie ze szkoły.
- O, cześć. To co, na obiad parówy?!
No tak, matka dziwnymi rzeczami zajęta to i obiadu nie ma. A tu niespodzianka. Obiad był.
Wczoraj po powrocie ze szkoły.
- Mamo, jak tu pięknie ...
Jak stwierdziła moja ulubiona młodsza siostra, tak mógł zareagować tylko artysta, czyli kto?! - Marcin.
Obiad tez był, co zdziwiło ich bardzo.
Mało tego, dzisiaj też będzie. (Boszzz, jaka jestem zaskakująca ;)) Będzie wcale nie dlatego że nie mam co robić. Wręcz przeciwnie, nie wiem w co przeszczepy włożyć. Dzisiaj muszę dokończyć "paletową" zabawę.
Zgodnie z jakimś ustaleniem (dla mnie niezrozumiałym) w ostatnim tyg. nauki, nie ma w szkole obiadów. Tak wiec stoi matka przy garach ... Na szczęście zaczął się sezon na kalafiorowy, kapustki i inne zdrowe i szybkie.
No może nie do końca. Bardziej zadziwi moje potomstwo widok matki przy garach niż z młotkiem w ręku. Ot taka ze mnie matka polka.
W zeszłym tygodniu kładłam płytki na balkonie. Odebrane to zostało przez potomstwo me jako normalna normalność. Jakby widzieli mnie przy takiej czynności minimum raz w miesiącu. Jedyna reakcja Marcina po powrocie ze szkoły.
- O, cześć. To co, na obiad parówy?!
No tak, matka dziwnymi rzeczami zajęta to i obiadu nie ma. A tu niespodzianka. Obiad był.
Wczoraj po powrocie ze szkoły.
- Mamo, jak tu pięknie ...
Jak stwierdziła moja ulubiona młodsza siostra, tak mógł zareagować tylko artysta, czyli kto?! - Marcin.
Obiad tez był, co zdziwiło ich bardzo.
Mało tego, dzisiaj też będzie. (Boszzz, jaka jestem zaskakująca ;)) Będzie wcale nie dlatego że nie mam co robić. Wręcz przeciwnie, nie wiem w co przeszczepy włożyć. Dzisiaj muszę dokończyć "paletową" zabawę.
Zgodnie z jakimś ustaleniem (dla mnie niezrozumiałym) w ostatnim tyg. nauki, nie ma w szkole obiadów. Tak wiec stoi matka przy garach ... Na szczęście zaczął się sezon na kalafiorowy, kapustki i inne zdrowe i szybkie.
sobota, 8 czerwca 2013
PREZENT IDEALNY
O czym marzy Małgorzata Sz-G?!
Oczywiście o całej masie rzeczy.
Z jakiego prezentu mogłaby się ucieszyć?!
Oczywiście z każdego.
Okazuje się że osoby które znają mnie ciut lepiej niż reszta populacji, wiedzą że lubię praktyczne i nietypowe rzeczy.
Na ten przykład wiertarka (typowo kobiecy gadżet), albo ... palety (euro - palety).
Te ostatnie dostałam w prezencie urodzinowym, wszak wiekiem chrystusowym od wczoraj mogę się pochwalić.
I co ja mogłam z nimi zrobić?!
Cięłam, skręcałam, malowałam i ...
To chyba oczywista oczywistość ze zamierzam się pochwalić ...
Będę się chwalić moim nowym siedziskiem - zielonym.
Potencjalni goście nie będą już musieli siedzieć jak susły na krzesłach.
Oraz stoliczkiem. Już nie trzeba będzie kubków na kolanach trzymać.
Rzecz jasna, wszystko jest w wersji dla leniwych, czyli na kółkach.
Oraz oczywiście jestem z siebie dumna i blada.
Oczywiście o całej masie rzeczy.
Z jakiego prezentu mogłaby się ucieszyć?!
Oczywiście z każdego.
Okazuje się że osoby które znają mnie ciut lepiej niż reszta populacji, wiedzą że lubię praktyczne i nietypowe rzeczy.
Na ten przykład wiertarka (typowo kobiecy gadżet), albo ... palety (euro - palety).
Te ostatnie dostałam w prezencie urodzinowym, wszak wiekiem chrystusowym od wczoraj mogę się pochwalić.
I co ja mogłam z nimi zrobić?!
Cięłam, skręcałam, malowałam i ...
To chyba oczywista oczywistość ze zamierzam się pochwalić ...
Będę się chwalić moim nowym siedziskiem - zielonym.
Potencjalni goście nie będą już musieli siedzieć jak susły na krzesłach.
Oraz stoliczkiem. Już nie trzeba będzie kubków na kolanach trzymać.
Rzecz jasna, wszystko jest w wersji dla leniwych, czyli na kółkach.
Oraz oczywiście jestem z siebie dumna i blada.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





