Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert życzeń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert życzeń. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 kwietnia 2015

RADOSNYCH ŚWIĄT

Cudownych, rodzinnych Świąt wam życzę kochani.


Słońca za oknem i radości.


Moje w tym roku będą dziwne - bez dzieci :(

niedziela, 23 listopada 2014

100 LAT, CZYLI 10% WYROKU JUŻ ZA NAMI

Mam najfajniejsze dzieci na świecie!
Lepszych nie mogłabym sobie wymarzyć.
Tego jak bardzo jestem z nich dumna, nie da się opisać w żaden sposób.
Każdy kto ich nie poznał osobiście, może tylko żałować!

Dzisiaj, jeden z najważniejszych facetów w moim życiu obchodzi swoje urodziny.
Od 10 lat mam przyjemność być mamą Marcina!
Wszystkiego najlepszego synku!


wtorek, 24 grudnia 2013

HAPPY CHRISTMAS!

Kochani,

Wszystkim razem i każdemu z osobna, życzę Bajkowych Świat!
Miłości, radości, pokoju i gwiazdki z nieba.


A teraz odpoczywajcie i nabierajcie siły na Nowy 2014, 
który mam nadzieję że dla niektórych z nas będzie wytchnieniem po ciężkim 2013.
Dla tych, dla których 2013 był łatwy, miły i przyjemny - niech i Nowy taki będzie!

Nasze Zdrowie!

sobota, 22 grudnia 2012

piątek, 1 czerwca 2012

DZIEŃ DZIECKA

Dzieckiem dla swej ulubionej mamy będę zawsze, do końca świata i jeszcze dłużej.
Taka "małą dziewczynką", chociaż natura szczodrze mnie obdarzyła i to nie koniecznie tam gdzie bym chciała. Ale co ja tam wiem.
W związku z powyższym, ręcami i nogyma  podtrzymuję że dzisiejsze święto jest również i do mnie skierowane.
W wieku lat już nie 20stu, człowiek czasem zapomina o radości dziecięcej przytłoczony codziennymi obowiązkami i opieka nad kolejnym pokoleniem.
Ja staram się jednak pamiętać pomiędzy zrzędzeniem, praniem, gotowaniem ...  noszę pomarańczowe trampki, chociaż może już nie wypada, kolorowe spinki we włosach, lepię dziwactwa z masy solnej ...
Ostatnio wpadłam tez na GENIALNY pomysł wraz z moją osobista jedną z najulubieńszych koleżanek.
Idziemy do szkoły!!!
W wolne weekendy, zamiast oddawać się rozkoszy sprzątania, będziemy się uczyć.
Pomysł w fazie wstępnej został pozytywnie przyjęty przez kilka osób z mojego otoczenia. Może dlatego, że nie były one w grupie osób o podwyższonym ryzyku sprawowania opieki nam potomstwem mym w czasie kiedy to matka wspomnianego potomstwa oddawałaby się urokom znienawidzonej przez większość nieletnich szkoły.
Dziwne miny oraz komentarze zaczynały się w momencie, kiedy przedstawiałam kierunek na jaki się z koleżanka Gruszką wybieramy: EKSPLOATACJA PORTÓW I TERMINALI
Moim skromnym zdaniem brzmi cudnie. Na lotnisku bywam tylko jako pasażerka. Tam jeszcze nie pracowałam, choć nie jedno już w życiu robiłam. Takiego zawodu jeszcze nie posiadam, a wspaniale by się zapewne prezentował w moim zbiorze zawodów (w większości nieprzydatnych, choć śmiem sądzić że ten byłby radośnie wykorzystywany o ile do jakiegoś portu czy na jakieś lotnisko od strony służbowej byłabym wpuszczona).
Oraz znowu mogłabym bezkarnie poczuć się może nie jak dziecko, ale jak młodzież ...

Jest jeszcze szansa że kierunku tego jednak nie otworzą w mieście moim ulubionym, i winę za niezrealizowane mojego pomysłu będę mogła zwalić na szkołę, a nie na brak organizacji.
Bowiem jeśli nie znajdzie się chętny na przygarnianie moich pociech w co drugi weekend przez najbliższe 2 lata, z moich planów nici.
Póki co, nie znalazł się śmiałek.

A teraz, mojemu najcudniejszemu na świecie potomstwu w ilości szt 2, oraz wszystkim innym, szczególnie spokrewnionym ze mną dzieciom i dorosłym, w których krąży jeszcze choćby kropla dziecięcej krwi, życzę CUDNEGO DNIA DZIECKA

Musiałam, bo nie mogłam się powstrzymać ... Przyleciała do mnie moja ulubiona młodsza siostra, tak jak zagroziła. Będzie u nie przez 3 miesiące!!! Oj, będzie się działo :) (chyba się powtarzam)
Na zdjęciu wyżej, moje potomstwo płci męskiej wraz z moją córką chrzestną Antosią.
Na zdjęciu poniżej Marian z Gabrysią.
Obie panny, to potomstwo siostry mojej osobistej młodszej, gdyż starsza z racji wykonywanego "zawodu" takowego nie posiada.



I trochę spóźnione - SERDUSZKA DLA MAMY

sobota, 31 grudnia 2011

HAPPY NEW YEAR

Podsumowanie minionego roku ...
Bilans ogólny wychodzi raczej na +, bo jakże mogłoby by inaczej.
Jesteśmy zdrowi, mam pracę. Wzbogacona o kilka życiowych doświadczeń, przez co mądrzejsza?!
Pewnie i kilka małych dobrych uczynków na koncie by się znalazło.
Jest SUPER.
Postanowienia noworoczne?!
- będę lepszym człowiekiem
- będę mniej krzyczeć i przestanę być wredną jędzą
- zacznę pisać książkę - wymyślenie np tytułu to również można uznać za początek
- moje dzieci nie będą się mnie wstydzić kiedy śpiewam - przestanę śpiewać lub ograniczę się do miejsc odludnych
Prognoza długoterminowa, na najbliższe dziesięciolecie
- dorobię się samochodu
- nauczę się grać na pianinie, lub saksofonie- grę na nerwach opanowałam do perfekcji
- napiszę książkę - tą, którą zacznę w tym roku

A Wam/Nam

Życzę  dużo miłości,
Bo jak bez miłości żyć?!
Życzę Wam/Nam radości,
Bo lepiej pogodnym być.
Kasy odrobinkę, bo choć szczęścia nie daje,
To czasem się przydaje
Mądrych decyzji, szalonych zdarzeń.
Życzę Wam/Nam spełnienia marzeń.

Życzę Wam/Nam
lepszego 2012

piątek, 23 grudnia 2011

Wesołych Świąt

PRZY STOLE WIGILIJNYM SIADAJĄC
BIAŁY OPŁATEK W RĘKU TRZYMAJĄC
ZŁÓŻMY SOBIE ŻYCZENIA
NAJSKRYTSZYCH MARZEŃ SPEŁNIENIA
RADOŚCI, MIŁOŚCI, GWIAZDKI Z NIEBA
WSZYSTKIEGO, CZEGO NAM POTRZEBA
SZCZĘŚCIA I DNI RADOSNYCH BEZ LIKU
TYLE, ILE RODZYNEK W SERNIKU
ILE W MAKOWCU ZIARENEK MAKU - PIENIĘDZY
I JESZCZE RAZ MIŁOŚCI, RADOŚCI
... I JESZCZE WIĘCEJ

PO PROSTU CUDNYCH  ŚWIĄT

Oraz kartka dla was w prezencie



środa, 1 czerwca 2011

Ważny dzień

Dzień dziś ważny niesłychanie.
Dziś, nim dziecko rano wstanie,
rodzic się wykazać może
pomysłowością swą.

Wszystkim dzieciom małym i dużym, w tym przecudnym dniu
Moc całusków i radości.


P.S.
Dzisiaj również pierwszy dzień mojego nowego rozdziału, pt. "mam prace".
 Pewnie dla tego, po raz pierwszy od nie pamiętam kiedy, usłyszałam budzik. Ba, wstałam zanim zadzwonił. Może ja powinnam raz w tygodniu zmieniać pracę?!


To będzie jak zwykle piękny dzień :)

Obrazek znaleziony w sieci

czwartek, 26 maja 2011

DUMNA Z BYCIA MAMĄ

Końca świata nie było - na szczęście, bo ominął by mnie tak cudny dzień.
To nic że padam na wszystko co się da.
Cały dzień biegałam w szpilkach, czyli obuwiu, w którym pieta zapomina o istnieniu podłogi. Do niedawna nawet nie byłam w posiadaniu takowych trzewików.  Ostatnio, jakaś mała złośliwa część mojej podświadomości podkusiła mnie i nabyłam droga kupna, bo okazja była, a one takie urocze ... Kilka dni temu dostałam jeszcze jedne, piękniejsze od mojej ulubionej młodszej siostry (starsza z racji wykonywanego zawodu, chyba nawet nie pamięta co to takiego).
No i stało się. Pierwsze założyłam jakiś tydzień temu. No ale okazja była - rozmowa o pracę. Trzeba było się wystroić jak "żaba na zastrzyk". Śmiałam się wówczas do swojego przyszłego "szefa" żeby się napatrzył, bo następna taka okazja, czyt.: ja +szpilki to najwyżej na pogrzebie, chociaż i to jest mało prawdopodobne, bo to nie "impreza" na takie stroje. Chyba ze byłby to mój własny i w szpilkach by mnie do trumny wsadzili. Normalnie to w pomarańczowych trampkach latam.
Dzisiaj rano postanowiłam chociaż tego jednego dnia wyglądać jak mama, a nie jak starsza siostra swoich dzieci co to lata z nimi za piłką. Tak więc w przeciągu tygodnia, moje cudne stopki, miały wątpliwą przyjemność obcować 2 razy "ze", a w zasadzie "na" szczudłach. Założyłam nawet okulary zamiast soczewek. Efekt był taki, że co rusz ktoś mnie nie poznawał. To akurat dobry znak, bo wczoraj wysłałam totka, więc może w końcu ...
Moje dzisiejsze prezenty

Reakcja mojego ulubionego starszego syna:
- Gdzie ty dzisiaj byłaś, że się tak wystroiłaś?
Co potrafi zrobić zmiana obuwia oraz oczu.

A tak poza tym, to było cudownie.
Występy w przedszkolu, babeczki upieczone przez mojego przedszkolaka i własnołapnie ozdobione, ramka przecudnej urody (nie wiem tylko dlaczego z moim zdjęciem - wolałabym na dzieci swoje patrzeć), przepiękna makatka produkcji mojego starszego potomka, która teraz czeka na wybór godnego miejsca, buziaki oraz wyznania dozgonnej miłości.

Wszystkim mamom świata, a szczególnie mojej - oczywiście najlepszej na świecie - życzę gwiazdki z nieba.
Żebyście zawsze były takie dumne ze swoich dzieci i tak szczęśliwe jak ja JESTEM DUMNA Z BYCIA MAMĄ

... a za wygraną w totolotka, wybudujemy sobie dom


wtorek, 8 marca 2011

NAJPIĘKNIEJSZYCH ISTOT W GALAKTYCE DZIEŃ


"Z okazji naszego święta, 
Niech każda kobieta pamięta, 
By dziś spić się do upadłego
i nie słuchać chłopa swego. 
Niech poczuje gad, 
Jaki smutny bez nas świat"


Taki właśnie mam plan, no może prawie.
Spije się Colą light :) Tylko że dla SELERA zamierzam być jak zwykle najmilsza na świecie i oczywiście że będę słuchać - dzisiaj samych komplementów :)
Jeśli jednak całkiem bym zamilkła, pewnie by uciekł - przekonałby się jak beze mnie może być cicho i spokojnie ...

Dzisiaj nikt się nie spóźnił :)
Nie wykluczone że to dzięki rodzinnemu grzebalcowi - Marianowi. Dziś wyskoczył z łóżka, ubrał się, zjadł śniadanko i tylko 5 razy trzeba było go poganiać, a nie jak zazwyczaj 30.
Dlaczego?!
Bo po kwiaty dla MAJKI trzeba było szybciutko skoczyć. 
Jeśli jednak owa panna będzie oceniać szczerość uczuć potomka mego, na podstawie trwałości darowanego tulipanka, to się rozczaruje z pewnością. Nie wróżę im bowiem długiego żywota, po tym, jak zobaczyłam skalę zlodowacenia łodyżek. Romantycznie skute lodem.
Podobno wiosna już za rogiem. Ciekawe za którym?! Na pewno nie zajrzała do wiaderka pani z kwiatami :)

My już prawie na "wylocie".
Słońce świeci.
A wszystkim nam - przedstawicielkom płci przepięknej życzę cudnego dnia.


Kwiatki znalezione w sieci

środa, 23 lutego 2011

PRZYTULANKI

Kiedy chłopcy byli mali, bardzo lubili zabawę w "KLUSECZKĘ". Ugniatanie ciasta, wałkowanie i zjadanie. Oni byli ciastem a moje ręce mikserem, wałkiem i wszystkimi innymi narzędziami niezbędnymi do przygotowania najpyszniejszych na świecie kopytek.  Bardzo często podczas tej zabawy polewali się sosem - czyli sikali ze śmiechu. Z wiekiem wszystko się zmienia. Teraz kluski nie smakują już jak kiedyś :)  Czasem jednak przypomni się im, w ramach dopieszczenia ...
- Mamo, jestem twoją kluseczką - powiedział Marian podczas cowieczornej porcji przytulania.
- Synku, ale ja jestem na diecie i nie jem klusek - odpowiedziałam z uśmiechem
- Noooo tooooo jestem twoja pomarańczką
- Owoców też mi nie wolno
- To jestem twoim KOZIM BOBKIEM!!!

Kombinował, kombinował i się udało. Ostatnio głównym składnikiem mojego Menu, są wspomniane Kozie Bobki, czyli serek wiejski granulowany. Cop prawda ten w postaci Marcinka był tłuściutki, ale jakże smaczny.

A teraz czas na nadrobienie zaległości
100 lat, 100 lat dla mojego ulubionego SELERA, oraz ASI z okazji sobotnich urodzinek. Tak się wzięli i umówili, że urodziny w tym samym dniu obchodzili :)
Oraz wszystkiego najlepszego dla wszystkich Mart i Małgoś na świecie, które wczoraj obchodziły swoje imieninki. Szczególnie dla mojej Marty F-J, Marty G, oraz mnie :)
Nich nam słonko cieplutko świeci:)

poniedziałek, 14 lutego 2011

Walentine's Day

My love is like an ocean
It goes down so deep
My love is like a rose
Whose beauty you want to keep.

My love is like a river
That will never end
My love is like a dove
With a beautiful message to send.

My love is like a song
That goes on and on forever
My love is like a prisoner
It's to you that I surrender

Happy Walentine's Day



Autora tekstu nie jestem pewna.
Zdjęcie  wyłowione gdzieś z sieci

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Marcin zmiennym jest

- Mamo! Czy mogę już pójść do przedszkola?- zapytał uroczyście Marian w bardzo poranny piątek, lub jak kto woli piątkowy bardzo wczesny poranek.
Oczywiście zanim moje zwoje mózgowe zaczęły odbierać jakiekolwiek bodźce, minęło trochę czasu.
Dziecię siedziało obok śpiącej jeszcze smacznie, nic nie podejrzewającej mnie, kompletnie ubrane (chyba zapisze szarym mydłem na kominie), w butach i przebierało nóżkami.
- Czy możesz już wstać? Chciałbym być pierwszy w przedszkolu - dodał  zniecierpliwiony, widząc iż szpary w moich oczach, powolnie zaczynają się powiększać- Aha, i nie chce śniadania. Zjem w przedszkolu. Nie będę marnował czasu na jedzenie w domu.

Nie wiem czy syn mój się pochorował, czy miał chwilowe zachwianie osobowości.
Brałam również pod uwagę możliwość dosypywania przez panie przedszkolanki "czegoś" do posiłków. Albo że tym co pierwsi przyjdą coś dają?!
W każdym razie zaczęłam się martwić. Wszak mój ulubiony najmłodszy syn działa tylko napędzany szantażem.
Żeby wstał z łóżka na ten przykład działa "Marian, leci Słoneczny patrol!"
Żeby ubrał się i zjadł śniadanie, należy uruchomić "bo wyłączę ci w/w"
Bo należy również wspomnieć, że od czasu odkrycia przez Selera starego serialu o cycatych ratowniczkach z gorącej plaży, Marian stał się najwierniejszym widzem.
I tak spędzają poranki - Marcin i Seler, siedzą zaspani na kanapie, gapią się w TV i bujają się rytmicznie :)
Z tym bujaniem, to trochę przesadziłam - ale ja mogę.

Dzisiaj świat jakby normalniejszy
Marcin postanowił spóźnić się tak bardzo, jak tylko się da.
Ponoć kobieta zmienną jest ...

A teraz przyszedł czas na bardzo miłą i przyjemna część programu.
Zostałam nagrodzona, wyróżniona, zauważona przez IDĘ.
BARDZO, BARDZO DZIĘKUJĘ.
Jak z każdą nagrodą, z ta również wiążą sie jakieś konsekwencje.
Należy:

1. Podziękować osobie przyznającej nagrodę. 
2. Umieścić na swoim blogu link do bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie
3. Umieścić na swym blogu odznaczenie
4. Wyznaczyć 10 blogów, którym przyznaje się nagrodę i podać link do tych blogów
5. Powiadomić w komentarzu osoby, którym przyznaje się nagrodę


W związku z tym iż zbieram się jak sanki w maju, moje ulubione blogi zostały już wyróżnione oraz ponieważ mam w nosie zasady, to wyróżnienie rozdam komu mi się podoba, bez względu na to czy to 1sze czy 15te.
Tak więc wyróżniam, nagradzam:
SELERA - bo któż jak nie on
CZARNEGO PIEPRZA - bo jest moim językowym guru. W sumie to nie tylko językowym, ale nie będę słodzić bo się jej uleje.
AKULARKA - bo na samą myśl o czytaniu jej bloga się uśmiecham.
STARDUST - bo ma wspaniałego Wspaniałego i dzięki niej dalekie jest jakby bliższe.
SZUFLADĘ - bo mój mały kosmos, to pikuś w porównaniu z jej galaktyką
NIVEJKĘ - bo jej cdn doprowadzają mnie nie powiem do czego, a i tak nie mogę się ich doczekać.
IDĘ - bo jej się należy, nawet 2 razy
SPRZEDAWCĘ - za podejście do szanownego potencjalnego klienta
OPERUJĘ W PERU - bo robi masę rzeczy dla innych, nie myśląc o sobie, opowiadając jednocześnie niesamowite historie

HOLDENA - bo ciągle mu smutno
ASIĘ - bo jest i da radę.

czwartek, 20 stycznia 2011

Dzień Selera

- Mamo, jak to się wspaniale składa - powiedział Marcin o godzinie wczesno - porannej po wycałowaniu Selera
- No tak, zaczęło się wielkie świętowanie - dopowiedział Krzyś
- Od dzisiaj wszyscy maja święto. Dzisiaj wujaszek, jutro Krzyś i babcia, w sobotę dziadek.
- Szkoda tylko że ty Marcin nie jesteś dziadkiem, bo wtedy to już naprawdę wszyscy by mieli święto
- No ale jak, a ja? - dodałam oburzona. Wszak zostałam pominięta w całej wyliczance. Ja - ich własna, prywatna, osobista rodzicielka.
- Mamo, no ale ty to w zasadzie już jesteś babcią - dodał uradowany Krzyś.

I teraz nie wiem, czy jest coś, o czym wiedzieć powinnam, czy syn delikatnie chciał mi zasugerować żebym zgłosiła się do programu telewizyjnego w którym za pomocą skalpela odmładzają desperatów?!

Tak więc wielkie świętowanie ogłaszam za rozpoczęte.
I tak:
Dzisiaj
  • Całuski, buziaczki i cukiereczki dla wszystkich Sebastianów świata, a przede wszystkim dla SELERA  oraz Sebastiana M.
Jutrzejsze buziaki dla:
  • Wszystkich Babć świata, a szczególnie dla Babci Jadzi, Marzenki L, Iwonki ..., 
  • dla Syna mego pierworodnego KRZYSIA z okazji 9 lat razem
  • oraz imieninowe dla  Agnieszki Z. Jeśli inne zaglądające tu czasem również świętują, niech czują się również ucałowane
Sobotnie 
  • oczywiście dla wszystkich Dziadków Świata (dla Sebastiana też - w końcu jest już wujkiem dziadkiem).
Jeśli kogoś pominęłam w tej wyliczance - proszę o wybaczenie i dopisanie się .




Zdjęcie znalezione w sieci

sobota, 15 stycznia 2011

TRUDNE ROZSTANIA

Macie swoją ukochaną, ulubioną rzecz? Taką co to już dawno nadawałaby się do zutylizowania, ale szkoda wam ...?
Mój starszy syn np ma jaśka. Jest tak dziurawy, że co jakiś czas odkurzając za łóżkiem sprzątamy całe góry piór. Nie pozwoli zaszyć dziur, ani wymienić na nowego.
Ja, niby nie jestem materialistką, ale zdarza mi przywiązać do czegoś mocno. Strasznie na ten przykład przeżyłam moje rozstanie ze swoim ukochanym łóżeczkiem podczas przeprowadzki. Nie zmieściłoby się jednak w moim mieszkanku, o samolocie nie wspominając. Miałam swój ukochany sweterek. Już w nim nie chodziłam, bo obciach. Powyciągany, dziurawy ... Zrobiłam z niego 2 czapki, szalik i rękawiczki. Jakby ciągle ze mną był.
Od jakiegoś czasu ciągle słyszałam "wywal te spodnie" , "jak możesz w nich chodzić", " chodzenie w nich nawet po domu, to obciach". Mowa o moich ukochanych dresikach. Wspaniałe, milutkie, niebieściutkie ... z piękną seksowną dziura na samym środku ....
Dzisiaj przyszedł ten dzień. W zasadzie to zostałam przekupiona. Seler obiecał mi bowiem że jeśli je wyrzucę, to kupi mi nowe :)
Z bólem serca, wylądowały w śmietniku.
Z żalu mam ochotę się upić.


A tak całkiem przy okazji.
Dzisiaj mija 25 lat, jak moja ulubiona młodsza siostra przyszła na świat.
Maleńka, dzisiaj hurem śpiewamy ci 100 LAT, 100 LAT.
Wszystkiego naj, naj i jeszcze więcej.

P.S to róża którą dostałam z okazji Twoich urodzin, wiec jakby to była twoja

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Wspaniałego Nowego :)

Dzieci miały iść do dziadków w piątek wieczorem. Szampan marki bezalkoholowej, chipsy (bo w końcu weekend, a u nas tylko w weekend jest dyspensa na śmieciowe jedzenie i Colę), sztuczne ognie, piżamki naszykowane już były dzień wcześniej. Potomstwo zwarte i gotowe czekało. Zabrane z domu rodzinnego zostało już w piątek koło południa - SZOK - a oddane w niedziele po południu - JESZCZE WIĘKSZY SZOK.
Ponieważ niespodziewanie pozbawieni zostaliśmy nieletnich imprezowiczów, nie mieliśmy czasu na wymyślenie wyjścia na bal na przykład jakiś albo nie wiem co . Zostaliśmy w domu.
Sylwester zapowiadał się miło, bez stresu że obudza się śpiące za ścianą krasnoludy, albo że trzeba będzie walczyć z samą sobą o poranku po pobudce przed 9tą.
Nasi "współbalowicze" oczywiście dopisali. Zabawa zaczęła się jak wszędzie chyba w piątkowy wieczór, a skończyła ... w niedzielę rano (uwzględniając krótkie przerwy na sen), bo do Selerowej mamy na obiad trzeba było się udać.
Zmęczeni, ale w wyśmienitych humorach zaczęliśmy Nowy rok.

Dzieci nie kąpały się i nie myły zębów przez 3 dni, Marian wrócił w piżamie. Naoglądali się tyle telewizji, że nawet nie usiłują wyprosić kolejnej bajki. Zauważyłam również iż niedotlenienie, powoduje znaczne uspokojenie młodych organizmów. Przez 3 dni bowiem nie wychodzili na dwór - do lasu wszak za daleko - jakieś 100m.
Żyją, - jeszcze trochę i ich doszoruję.

A wam kochani moi (wszyscy) życzę w Nowym 2011 roku
Niech się spełni, co zaplanowane,
Niech postanowienia noworoczne okażą się łatwe do zrealizowania
Uśmiech niech nie schodzi z waszych twarzy ...
Jednym słowem, Szczęścia, radości i zdrowia, bo jak mawiają resztę można kupić.
Wspaniałego Nowego 2011 :)

 P.S.
Zdjęcie oklepane - część z was zna je już z Facebooka. Niestety jest to jedyne które przeszło przez surową cenzurę.

P.S.2
Do życzeń dołącza się Seler, który ostatnio tupnął nóżka i zakończył swoją blogową karierę - bo tak :)

środa, 22 grudnia 2010

MAGICZNYCH ŚWIĄT

Jest taki dzień, kiedy smutki w radość się zmieniają.
Jest taki dzień, kiedy marzenia się spełniają.
Nawet jeśli tylko te maleńkie,
I tak wszystko wydaje się piękne.
Jest taki dzień, kiedy dla każdego masz otwarte serce.
Jest taki dzień, gdy przy stole pozostawiasz jedno wolne miejsce.


Jest taki dzień , kiedy choinka zajmuje najważniejszy w domu kąt.
Dlatego właśnie życzę WAM wszystkim magicznych i cudownych Świąt.

wtorek, 23 listopada 2010

HAPPY BIRTHDAY






23 listopada 2004 roku, o godzinie 10:30 świat nasz piękny zaszczycił swoja obecnością Marcin vel Marian.
Bobas niezwykle słodki i grzeczny. Przez pierwsze pół roku swojego życia pozwolił rodzicom nabrać sił przed ciągiem dalszym...
Do niedawna chciał być śmieciarzem, później architektem i strażakiem. Stanęło na artyście malarzu, ale nie takim od ścian malowania. Będzie malował obrazy! Na razie nie ma jednak czasu zastanawiać się nad przyszłym zawodem. Aktualnie pochłonięty jest swoimi miłosnymi dylematami. Helenka, czy Majka, a może Zuzia?! W tak zwanym międzyczasie rysuje szlaczki i uczy się literek.
Czaruś słodziak i artysta mój osobisty, kończy dzisiaj 6lat.


Marcinku kochany, z okazji Twojego święta życzę ci wiadra miłości, worka  uścisków i uśmiechów.

niedziela, 24 października 2010

Marianowe kwiatki

Któraż z nas, pięknych niewiast nie lubi kwiatków?
Nie znam takiej.
Nawet jeśli są one żelkowe i od koleżanki z pracy, a nie od cichego wielbiciela i wzdychacza do naszych wdzięków ...
Każde cieszą równie bardzo.
Pewnego piątkowego popołudnia, a dokładnie 2 dni temu, dostałam od mojej ulubionej Marzenki słodkie kwiatki (w dosłownym tego słowa znaczeniu).
W sensie że jestem super i najlepsza na świecie, o skromnosci swej nie wspominając.

- Ale ekstra. Skąd masz te kwiatki? - zapytał Krzyś odbierany przez mą wspaniałą osobę ze szkoły. Nie czekając na moją odpowiedź - no tak, Marcin ma imieniny w niedziele. Będą dla niego. Super!


Kilka minut później, w domu
- Mamo, jakie piękne kwiaty! - zapiszczał Marian
- Dostałam od Marzenki - powiedziałam w nadziei iż uda mi się odkręcić nieporozumienie, zanim jeszcze Marcin się o nim dowie
- Od tej twojej koleżanki z pracy?
- Tak, właśnie od niej.
- Są wspaniałe! Jak to miło z jej strony ze pamiętała o moich imieninach! Czyż ona nie jest słodka?

Tak oto przestałam być właścicielką kwiatów swych.

Wszystkim Marcinom świata obchodzącym dziś swoje imieninowe święto, życzę samych słodkości i radości.

piątek, 15 października 2010

Jagódki, Tereski i inne laski

- Mamo, zobacz! Tam są moje koleżanki z przedszkola! - Wykrzykiwał w podskokach uradowany Marcin - O! jest Madzia i jeszcze jedna ... hmmm ...
- Nie pamiętasz jak ma na imię?! - zapytałam
- Pamiętam. Tylko że nie wiem jak ci to powiedzieć ... Bo ona mnie kocha i ...  i ja ją też!
Zatkało mnie.
Marian wykorzystał chwilę mojego zawieszenie i pobiegł do Krzysia
- Halo! - zawołałam za nim - Syn, wróć!  Powiedz mi chociaż jak ma na imię moja przyszła synowa!
- Helena! Wiesz, Madzia też jest fajna. Ja ja bardzo lubię.
- Ale jak to? To dwie na raz?
- No i mam 2 laski, ale całuje się tylko z Heleną! I jeszcze jest bardzo zabawna - zawołał radowany. - Poza tym. Madzia mnie na razie bardzo lubi. Powiedziała że się zastanowi czy się we mnie zakocha.
- To którą w końcu bardziej lubisz?
- Helenę mamo. Helenę!

No i zaczęło się.
Nie poznaję syna. Jeszcze niedawno opowiadał jak to jakaś koleżanka pocałowała go podstępnie w usta i prawie zwymiotował, bo to przecież obrzydliwe i można kogoś poślinić ...


***

Dzisiejsze imieninowe kwiatki są dla Teresek, Jadź i Jagódek, a szczególnie dla babci Jadzi, w sensie ze rodzicielki mojej. Wszystkiego naj słodziutkie