O czym marzy Małgorzata Sz-G?!
Oczywiście o całej masie rzeczy.
Z jakiego prezentu mogłaby się ucieszyć?!
Oczywiście z każdego.
Okazuje się że osoby które znają mnie ciut lepiej niż reszta populacji, wiedzą że lubię praktyczne i nietypowe rzeczy.
Na ten przykład wiertarka (typowo kobiecy gadżet), albo ... palety (euro - palety).
Te ostatnie dostałam w prezencie urodzinowym, wszak wiekiem chrystusowym od wczoraj mogę się pochwalić.
I co ja mogłam z nimi zrobić?!
Cięłam, skręcałam, malowałam i ...
To chyba oczywista oczywistość ze zamierzam się pochwalić ...
Będę się chwalić moim nowym siedziskiem - zielonym.
Potencjalni goście nie będą już musieli siedzieć jak susły na krzesłach.
Oraz stoliczkiem. Już nie trzeba będzie kubków na kolanach trzymać.
Rzecz jasna, wszystko jest w wersji dla leniwych, czyli na kółkach.
Oraz oczywiście jestem z siebie dumna i blada.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WARSZTATY TERAPII ZAJĘCIOWEJ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WARSZTATY TERAPII ZAJĘCIOWEJ. Pokaż wszystkie posty
sobota, 8 czerwca 2013
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
DZIECKO PRAWDĘ CI POWIE
Ostatnio warsztaty terapii zajęciowej w domu mym trwają.
W sumie to zawsze coś tam dłubię dla relaksu, ale ostatnio przechodzę samą siebie. Jeszcze nie staję obok, ale jest już blisko.
Jakiś czas temu nakręciłam się na meble ze skrzynek i z palet. Palety już u mojej koleżanki czekają na mnie, a w zasadzie na cud teleportacji. Oczyma wyobraźni widzę już stolik kawowy i pufę ...
Puki co zajęłam się skrzynkami, takimi na jabłka. Najpierw nie mogłam nigdzie znaleźć niechcianych, wszak jak się okazuje, to produkt pożądany i cenny jest dość. W końcu znalazłam oraz stałam się szczęśliwym posiadaczem pokaźnej sterty.
Na ostatni tydzień mój duży pokój zamienił się w warsztat stolarski ....
Miałam w planach zrobienie szafki na buty, bo "stojak" na obuwie mi się zmarszczył nieoczekiwanie.
Jak to jednak w pracach twórczych bywa, rezultat zazwyczaj jest daleki od tego pierwotnie zaplanowanego.
Milionpińcset drzazg, i 3 puszki bejcy później ...


Stojak na buty został zreanimowany, bo wyszło jak zwykle co innego.
Po przykręceniu ostatniej śrubki, zapytałam Mariana, który akurat się przypałętał, co sadzi o regale.
- Słabo, ale może być!
Na własnej krwi wychowałam krytyka od siedmiu boleści.
Słyszący to Sebastian, który stał z jeszcze ciepłą wiertarką stwierdził, że chłopak nie pogra sobie na komputerze przez następny tydzień.
Po kilku minutach usłyszeliśmy z za drzwi pokoju wycie. Otwieramy, a tam Marian z gitarą śpiewa, coś w rodzaju:
"Najpiękniejszy regał, Na na na, zrobili mama z wujkiem, Tra la la. Najcudniejszy on jest ..."
Ale i tak jestem z siebie dzielna.
No i z palet też coś popełnię - kiedyś.
P.S.
Na zdjęciu uwieczniony został tylko Marian, ale obaj z Krzysiem dzielnie mi pomagali. Nawet Sebastian miał swoich kilka ostatnich śrubek. Lista zasłużonych (albo winnych) jest długa.
W sumie to zawsze coś tam dłubię dla relaksu, ale ostatnio przechodzę samą siebie. Jeszcze nie staję obok, ale jest już blisko.
Jakiś czas temu nakręciłam się na meble ze skrzynek i z palet. Palety już u mojej koleżanki czekają na mnie, a w zasadzie na cud teleportacji. Oczyma wyobraźni widzę już stolik kawowy i pufę ...
Puki co zajęłam się skrzynkami, takimi na jabłka. Najpierw nie mogłam nigdzie znaleźć niechcianych, wszak jak się okazuje, to produkt pożądany i cenny jest dość. W końcu znalazłam oraz stałam się szczęśliwym posiadaczem pokaźnej sterty.
Na ostatni tydzień mój duży pokój zamienił się w warsztat stolarski ....
Miałam w planach zrobienie szafki na buty, bo "stojak" na obuwie mi się zmarszczył nieoczekiwanie.
Jak to jednak w pracach twórczych bywa, rezultat zazwyczaj jest daleki od tego pierwotnie zaplanowanego.
Milionpińcset drzazg, i 3 puszki bejcy później ...


Stojak na buty został zreanimowany, bo wyszło jak zwykle co innego.
Po przykręceniu ostatniej śrubki, zapytałam Mariana, który akurat się przypałętał, co sadzi o regale.
- Słabo, ale może być!
Na własnej krwi wychowałam krytyka od siedmiu boleści.
Słyszący to Sebastian, który stał z jeszcze ciepłą wiertarką stwierdził, że chłopak nie pogra sobie na komputerze przez następny tydzień.
Po kilku minutach usłyszeliśmy z za drzwi pokoju wycie. Otwieramy, a tam Marian z gitarą śpiewa, coś w rodzaju:
"Najpiękniejszy regał, Na na na, zrobili mama z wujkiem, Tra la la. Najcudniejszy on jest ..."
Ale i tak jestem z siebie dzielna.
No i z palet też coś popełnię - kiedyś.
P.S.
Na zdjęciu uwieczniony został tylko Marian, ale obaj z Krzysiem dzielnie mi pomagali. Nawet Sebastian miał swoich kilka ostatnich śrubek. Lista zasłużonych (albo winnych) jest długa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


