Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MPK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MPK. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 grudnia 2012

MPK

Było mroźne, późne popołudnie. Ludzie na przystanku stłoczeni. Wszyscy czekali na tramwaje, które jak na złość nie chciały jechać ani w jedną ani w druga stronę. Zniecierpliwieni spoglądali coraz to bardziej nerwowo na zegarki.

- Szanowni państwo - zabrzmiał głos dobiegający z megafonu samochodu niewielkich rozmiarów mknącego wzdłuż głównej ulicy - Ruch tramwajowy został wstrzymany. Zostaną podstawione autobusy komunikacji zastępczej!
I tyle go widzieli.
Po 5 minutach podjechał pierwszy pojazd z numerem linii którą zastępował.
Kolejne 10 minut - pojawił się następny z tym samym numerem. W końcu, po 20 minutach pojawił się kolejny.
- Proszę państwa! - kierowca wysiadłszy z autobusu zawołał do zgromadzonego tłumu - ten autobus zastępuje linie numer 8. Czy został jeszcze na przystanku ktoś? Halo, proszę pani! Tramwaje nie jeżdżą! - zawołał do starszej pani idącej wolno o lasce w kierunku przystanku - Pani wsiada, chociaż kawałek pani podjedzie.
To powiedziawszy podszedł do staruszki pomógł jej wsiąść do autobusu.
Całą drogę sytuacja się powtarzała. Jeśli przystanek był na "wysepce", to trąbił, wysiadał z autobusu, wołał wszystkich i czekał, nawet jeśli mieli czerwone.
Jechaliśmy długo, ale nikt nie został na przystanku.
Każdemu cierpliwie tłumaczył gdzie dojedzie, w co może się przesiąść.

- Boszzzz, powiedzcie mu żeby już k.... jechał - W pewnym momencie usłyszałam za plecami pomruki niezadowolonego "dziada" (inaczej nie umiem określić tego człowieka)
- Na pana też nie musiał czekać - odpowiedziałam grzecznie.

Pomimo tego, że większość pasażerów na pewno była gdzieś spóźniona, pomimo chłodu na dworze, wszyscy, może za wyjątkiem "dziada" mieli świetne humory.

- Kochaniutka, a pani to na PEKAES chciała?! - zwrócił się kierowca do pasażerki, kiedy byliśmy w pobliżu dworca - to podjadę tak, żeby pani widziała gdzie. O tutaj pani pójdzie, to będzie za tamtym słupem ... Kto na tramwaj będzie się przesiadał, to pojedzie jeszcze dalej! Wysadzę was tak, żebyście tylko hyc na drugą stronę przejściem podziemnym i już.

Tym razem to nie był sen, tylko rzeczywista rzeczywistość.
Tacy ludzie są na świecie. Choć można by uznać że gatunek na wymarciu, to jeszcze pojedyncze okazy się zachowały.
Moja wiara w ludzi ciągle rośnie.



Obrazek znaleziony w sieci