Święta , Święta i po Świętach.
Były dziwne. Bez dzieci, ciche i spokojne - to nie Święta.
Jedyny plus tegorocznych jest taki, że miałam okazję spotkać się z moimi gwiazdami z dalekiej północy. Kochane, gdyby nie wy ...
Powoli wracamy do rzeczywistości.
Po 5 tygodniach Marcin w końcu pożegnał się z gipsem.
Teraz uczy się chodzić jak zwykły człowiek, bo póki co wygląda jak członek Agencji śmiesznych kroków.
Oznacza to że w poniedziałek wraca do szkoły!
Oł jeee!
Teraz jeszcze tylko znajdziemy mieszkanko, pogonimy Gardę co by mnie szybciej sprawdzili i byle do wakacji.
P.S.
A w czasie Świat wszystkim najbardziej smakował BIAŁY BARSZCZYK w moim wykonaniu.
Jaka ja z siebie dumna jestem! Ten barszczyk, którego zapomniałam ugotować.
Dobrze że wiosna u nas na całego, wiec moje dziwne loty mogę zwalić na jej przesilenie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ŚWIĘTA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ŚWIĘTA. Pokaż wszystkie posty
sobota, 11 kwietnia 2015
piątek, 9 stycznia 2015
KOŃCZ WAŚĆ, WSTYDU OSZCZĘDŹ
No i jak wam się zaczął Nowy rok?!
Mój zaczął się tak, że już mógłby się skończyć!
Święta przeżyliśmy - było w sumie fajowsko - tłumnie, rodzinnie ... tak jak Święta wyglądać powinny.
Nowego Roku z potomstwem nie przegapiliśmy, bo prąd był, choć tego dnia różne dziwne rzeczy się działy. Szczególnie połączenie z internetem było tylko wtedy kiedy miało ochotę.
Tak sobie myślałam (tak, tak, zdarza mi się) że może jednak w tym roku to ja bym sobie odpuściła tego bloga. Ostatnio tak mi szło jak krew z nosa. Bo cóż ja mam pisać, jak u nas nudy, nic się nie dzieje, co najwyżej wkurza ...
No ale z natury gadułą jestem, a że szkoda mi tu potencjalnych odbiorców zmęczyć zanadto i zniechęcić szybko, to pewnie z blogiem tak szybko się nie rozstanę.
Przede wszystkim żyjemy - wszyscy w jednym kawałku.
Marian odpowiednio został napromieniowany - palec jest na właściwym miejscu.
Ma tylko zakaz KOPANIA nogą przez 2 tygodnie co by kość mogła nabrać mocy na kolejne akcje.
I to by było na tyle jeśli chodzi o emocjonujące zdarzenia ...
Cisza przed burzą?!
Na koniec nie omieszkam pochwalić się jakiego to mądrego potomka na własnej krwi wyhodowałam.
Przyszły już wyniki grudniowych egzaminów i powiem szczerze ze jestem dumna i blada. Same A i B, tylko z czegoś jak nasz WOS - C, ale ja też nigdy z politycznych rzeczy mocna nie byłam. Za to potomek wykazuje zadatki na naukowca. Nawet w nagrodę na wycieczce naukowej był z "najlepszymi".
Jeszcze kiedyś będzie o nim głośno!
Pamiętając jak mawiał mój profesor od Psychologii - dzieci dziedziczą inteligencję po matce.
Sami więc rozumiecie że nie mogę się powstrzymać - sama siebie przecież chwalić nie będę.
A wy bądźcie obrzydliwie szczęśliwi w tym Nowym 2015 Roku!
Mój zaczął się tak, że już mógłby się skończyć!
Święta przeżyliśmy - było w sumie fajowsko - tłumnie, rodzinnie ... tak jak Święta wyglądać powinny.
Nowego Roku z potomstwem nie przegapiliśmy, bo prąd był, choć tego dnia różne dziwne rzeczy się działy. Szczególnie połączenie z internetem było tylko wtedy kiedy miało ochotę.
Tak sobie myślałam (tak, tak, zdarza mi się) że może jednak w tym roku to ja bym sobie odpuściła tego bloga. Ostatnio tak mi szło jak krew z nosa. Bo cóż ja mam pisać, jak u nas nudy, nic się nie dzieje, co najwyżej wkurza ...
No ale z natury gadułą jestem, a że szkoda mi tu potencjalnych odbiorców zmęczyć zanadto i zniechęcić szybko, to pewnie z blogiem tak szybko się nie rozstanę.
Przede wszystkim żyjemy - wszyscy w jednym kawałku.
Marian odpowiednio został napromieniowany - palec jest na właściwym miejscu.
Ma tylko zakaz KOPANIA nogą przez 2 tygodnie co by kość mogła nabrać mocy na kolejne akcje.
I to by było na tyle jeśli chodzi o emocjonujące zdarzenia ...
Cisza przed burzą?!
Na koniec nie omieszkam pochwalić się jakiego to mądrego potomka na własnej krwi wyhodowałam.
Przyszły już wyniki grudniowych egzaminów i powiem szczerze ze jestem dumna i blada. Same A i B, tylko z czegoś jak nasz WOS - C, ale ja też nigdy z politycznych rzeczy mocna nie byłam. Za to potomek wykazuje zadatki na naukowca. Nawet w nagrodę na wycieczce naukowej był z "najlepszymi".
Jeszcze kiedyś będzie o nim głośno!
Pamiętając jak mawiał mój profesor od Psychologii - dzieci dziedziczą inteligencję po matce.
Sami więc rozumiecie że nie mogę się powstrzymać - sama siebie przecież chwalić nie będę.
A wy bądźcie obrzydliwie szczęśliwi w tym Nowym 2015 Roku!
piątek, 20 grudnia 2013
GENY MATKI ...
Im dłużej przebywam z moimi dziećmi, tym bardziej upewniam się że są ze mną spokrewnione.
Biedne maleństwa.
Dzisiaj na ten przykład okazało się że mój ulubiony młodszy syn jest zakręcony jak słoik. Ja z resztą też.
Nasze poranki zwykły być automatyczne. Zero myślenia, bo o tej porze mózg jeszcze nie ma kontaktu z bazą. Przynajmniej w moim przypadku. Prysznic, ubieranie kawa ... Dzieci z tego co wiem zamiast kawy mają śniadanie, jeśli sobie je zrobią. Wszak rączki mają dwie oraz są dużymi chłopcami, którzy potrafią ugrzać mleko do płatków w mikrofali.
Boszzzz to brzmi, jakbym wyrodną matką była. No dobra, czasem robię im kanapki.
W każdym razie jak już mundurki są wdziane, poziom kawy w moim organizmie uzupełniony, hulajnogi wyciągnięte, po prostu idziemy - Gabrysia, chłopcy i ja.
Porannego marszu mamy jakieś 15-20 min (wszyscy na hulajnogach i ja biegnę - 15 min, jeden idzie i ja z nim - 20 min).
Dzisiaj mniej więcej w połowie drogi (po ok 10 min., JA) zorientowałam się że syn mój najmłodszy nie wziął do szkoły plecaka. Młody pewnie doszedł by do tego pod szkołą, albo pod koniec lekcji- taki jest zakręcony. PLECAK z książkami?! - nic ważnego.
A tak poza tym, to szykujemy się do świąt.
Wycięłam drzewo w ogródku - nie żeby jakieś tam o matko - zwykły mały jesion,
Póki co sprzątamy z siostrą ma najmłodszą, jak "Syzyfy" jakieś czy coś. Zdecydowanie przy takiej ilości dzieci (w wieku poniżej lat 10 , szt 4 + 1szt powyżej) porządek nie powinien być wymagany.
Opracowuję plan przyklejenia do kaloryfera ...
Biedne maleństwa.
Dzisiaj na ten przykład okazało się że mój ulubiony młodszy syn jest zakręcony jak słoik. Ja z resztą też.
Nasze poranki zwykły być automatyczne. Zero myślenia, bo o tej porze mózg jeszcze nie ma kontaktu z bazą. Przynajmniej w moim przypadku. Prysznic, ubieranie kawa ... Dzieci z tego co wiem zamiast kawy mają śniadanie, jeśli sobie je zrobią. Wszak rączki mają dwie oraz są dużymi chłopcami, którzy potrafią ugrzać mleko do płatków w mikrofali.
Boszzzz to brzmi, jakbym wyrodną matką była. No dobra, czasem robię im kanapki.
W każdym razie jak już mundurki są wdziane, poziom kawy w moim organizmie uzupełniony, hulajnogi wyciągnięte, po prostu idziemy - Gabrysia, chłopcy i ja.
Porannego marszu mamy jakieś 15-20 min (wszyscy na hulajnogach i ja biegnę - 15 min, jeden idzie i ja z nim - 20 min).
Dzisiaj mniej więcej w połowie drogi (po ok 10 min., JA) zorientowałam się że syn mój najmłodszy nie wziął do szkoły plecaka. Młody pewnie doszedł by do tego pod szkołą, albo pod koniec lekcji- taki jest zakręcony. PLECAK z książkami?! - nic ważnego.
| Kilka gałęzi wyciętych z ogrodu, które będą zdobić nasze drzwi :) |
A tak poza tym, to szykujemy się do świąt.
Wycięłam drzewo w ogródku - nie żeby jakieś tam o matko - zwykły mały jesion,
Póki co sprzątamy z siostrą ma najmłodszą, jak "Syzyfy" jakieś czy coś. Zdecydowanie przy takiej ilości dzieci (w wieku poniżej lat 10 , szt 4 + 1szt powyżej) porządek nie powinien być wymagany.
Opracowuję plan przyklejenia do kaloryfera ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)