Upieczenie tortu to w sumie żaden wyczyn. Lepiej lub gorzej, zawsze mi jakoś szło. Wczorajszy tort mnie pokonał.
Po 4 godzinach, 3 biszkoptach, 16 jajkach, byłam w lesie.
Zapanowała zbiorowa głupawka a z biszkoptów nic wyczarować nie byliśmy w stanie.
Dlaczego aż 3?! Najpierw miał być lew, ale forma okazała się być taka niewspółpracującą. Biszkopt był fajny, ale kształtem podobny do niczego i moja wyobraźnie miała kłopot z wymyśleniem czegoś co można by z nim zrobić.
Upiekłam następny, ale nie urósł.
Potem następny - ten wyrósł i na chwilę zapanował spokój na mojej twarzy. Okazało się jednak że w całości z pozostałymi to tylko piramida albo choinka ... a to na 1 urodziny Olki.
W desperacji planowałam już konkurs na FB w temacie "co można z tego ulepić", ale nie mogłam zlokalizować aparatu.
Zaczęłam tracić kontakt z bazą. Nalałam sobie lampkę wina, po czym zanim spróbowałam zgubiłam ją. Odlazła się jakiś czas później kiedy to utopiłam w niej ładowarkę.
Ostatecznie upiekłam jeszcze jeden biszkopt który nie wyszedł.
Ale wbrew pozorom, to nie ciasto było największym wyzwaniem, tylko krem. Musiał być bowiem bezlatozowy ze względu na Tośkę, która ma alergie na laktozę właśnie.
Nie powiem jak to smakuje, bo aż mi dziecka szkoda, oraz wszystkich którzy będą mieli wątpliwą przyjemność próbowania tego wynalazku.
O 3:15 zamknęłam lodówkę (zaczęłam maraton o ok 16 z małymi przerwami).
Najfajniejsze jest to ze na następny weekend muszę upiec jeszcze 2.
Istnieje możliwość że ci co dzisiaj go spróbują nie przeżyją i imprezy za tydzień zostaną odwołane, tym samym kolejne życia ocalone.
Niech mnie ktoś przytuli!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olka. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 16 listopada 2014
piątek, 15 listopada 2013
UP TO DATE
Żyjemy, dajemy radę.
Dzieci może nie są najczystsze, ale nakarmione, wyśmiechane, wyprzytulane ... Teraz niektóre już smacznie śpią, inne dopiero się zbierają.
Moje dzieci okazały się najwspanialsze na świecie.
Wiedziałam oczywiście o tym wcześniej, ale dzisiaj przeszli samych siebie. Szczególnie Krzyś.
Przy nich mogłabym mieć jeszcze kolejną 2-kę ;) (żartowałam).
A Olka już jest.
Cała i zdrowa.
Nie za duża, nie za mała. Taka w sam raz.
Mam i młoda czują się dobrze.
Dziękujemy za wszystkie kciuki i finger crossy.
Dzieci może nie są najczystsze, ale nakarmione, wyśmiechane, wyprzytulane ... Teraz niektóre już smacznie śpią, inne dopiero się zbierają.
Moje dzieci okazały się najwspanialsze na świecie.
Wiedziałam oczywiście o tym wcześniej, ale dzisiaj przeszli samych siebie. Szczególnie Krzyś.
Przy nich mogłabym mieć jeszcze kolejną 2-kę ;) (żartowałam).
A Olka już jest.
Cała i zdrowa.
Nie za duża, nie za mała. Taka w sam raz.
Mam i młoda czują się dobrze.
Dziękujemy za wszystkie kciuki i finger crossy.
A oto i ona w całej okazałości
No dobra, może nie w całej, ale najważniejsze jest ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


